Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięsne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mięsne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lutego 2014

Krem dyniowo-kokosowy z chrupiącym kurczakiem

Gdy szaro i buro, i kolorów brak, naturalną koleją rzeczy wydaje mi się być uraczenie się odrobiną optymistycznie pomarańczowej zupki:)
Kremowej...
Rozgrzewającej...
Moje ''comfort food'', niezawodne, niezależnie od okoliczności ;)

A czy Ty jesteś szczęśliwym posiadaczem zamrożonego dyniowego puree?
Jeśli tak, zapraszam do stołu!




Krem dyniowo-kokosowy z chrupiącym kurczakiem
450 g puree z dyni
1 duża marchew
1 cebula
1 łyzka masła
750 ml bulionu drobiowego lub warzywnego
puszka mleczka kokosowego
2 cm kawałek korzenia imbiru
1/3 łyżeczka płatków chilli (crushed chilli flakes)
sól do smaku

Dodatkowo:
250 g filetu z kurczaka
2 jajka
4 łyżki pestek dyniowych
4 łyżki płatków owsianych
sól i pieprz
olej do smażenia

Marchew obierz i pokrój w plasterki. Zalej bulionem, doprowadź do wrzenia i gotuj do miękkości na małym ogniu.
Cebulę pokrój w kostkę i zeszklij, podsmażając ją delikatnie na łyżce masła.
Imbir obierz i zetrzyj na drobnych oczkach.
Do bulionu dodaj mleczko kokosowe, puree dyniowe, starty imbir, zeszkloną cebulę oraz chilli.
Gotuj całość przez chwilę, po czym przy pomocy blendera zmiksuj wszystko na gęsty krem. Dopraw solą do smaku wedle potrzeby.

Filet z kurczaka opłucz, osusz i pokrój ukośnie w wąskie paski.
Jajka rozmąć widelcem w miseczce; dopraw pieprzem i solą.
Płatki owsiane i pestki dyniowe zmiel w blenderze, by swą grubością przypominały bułkę tartą.
Każdy pasek kurczaka zanurz w rozmąconym jajku, po czym obtocz go w przygotowanej dyniowo-owsianej panierce.
Mięso smaż na rozgrzanym oleju na złoty kolor, z obydwu stron. Usmażone kawałki kurczaka wyłóż na moment na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu.

Do każdej porcji zupy bezpośrednio przed podaniem dodaj kilka chrupiących kawałków kurczaka.
Smacznego!


sobota, 26 października 2013

Drobiowe kieszonki z serem kozim i pomidorowym pesto. A do tego risotto porowe i ekspresowe pomidorki.

Por i kurczak maja się razem dobrze.
Zazwyczaj przygotowuję je w białym kremowym sosie.
Dziś odstąpiłam od tej reguły. Wciąz są razem, ale jakby osobno. Osobno, ale przecież wciąż razem.
A do tego szczypta południowych klimatów: świeże zioła, słodkie pomidory, odrobina czosnku.
Pyszny i prosty obiad w 40 minut.
Zapraszam:)

Kieszonki drobiowe z serem kozim i pomidorowym pesto

(4 porcje)
2 piersi z kurczaka (filet; bez polędwiczek)
100 g twardego sera koziego, pokrojonego w plastry
4-5 łyżek pesto z suszonych pomidorów (tym razem użyłam gotowca, wkrótce jednak przedstawię Wam przepis na pyszne czerwone pesto:)
1 nieduży por (część jasnozielona)
pieprz do smaku
2 łyżki oliwy
kilka gałązek świeżego oregano (lub innych ziół)

Piersi rozdziel na pół. Każdą część natnij z węższej strony w głąb, tak by powstała kieszonka, którą można nafaszerować. Wnętrze powstałego otworu posmaruj pesto - po około 1,5 łyżeczki na każdą część mięsa; po czym w każdą kieszonkę wepchnij kilka małych plasterków koziego sera.
Umieść mięso w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą. Na wierzchu filetów rozsmaruj pozostałe pesto i ułóż cienkie plasterki sera. Całość posyp delikatnie pieprzem. Pomiędzy filety powpychaj grube plastry pora (ok.1,5-2 cm) i kilka gałązek świeżego oregano.
Naczynie nakryj folią aluminiową i wstaw do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C na około 40 minut. Po 20 minutach zdejmij folię i dopiekaj bez przykrycia, aż mięso i ser się przyrumienią.




Risotto porowe
250 g ryżu arborio
1000 ml bulionu drobiowego
2 średniej wielkości pory, pokrojone w drobną kostkę
2 łyżki oliwy
czarny pieprz
2 łyżki serka kremowego typu Philladelphia

Na dużej patelni rozgrzej oliwę. Wsyp ryż i praż przez chwilę, często mieszając. Gdy ryż stanie się lekko szklisty, dodaj posiekanego pora. Podsmażaj całość przez około 2 minuty, po czym zacznij partiami dolewać bulion, za każdym razem czekając aż ciecz całkowicie zostanie wchłonięta przez ryż. Gdy ryż będzie miękki, a całość kleista, dodaj 2 łyżki serka kremowego i ponownie wymieszaj całość. Dopraw pieprzem do smaku. Serwuj od razu po przyrządzeniu.




Błyskawiczne pomidorki koktajlowe w marynacie czosnkowej
250 g pomidorków koktajlowych
duży ząbek czosnku
2 łyżki oleju lnianego (lub oliwy extra virgin)
1 łyżka octu balsamicznego
kilka listków świeżych ziół (użyłam oregano)

Pomidorki umyj i przekrój na pół.
Olej połącz z octem balsamicznym, drobno posiekanymi listkami ziół i przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku.
Marynatę wymieszaj z pomidorkami i gotowe:)



poniedziałek, 21 października 2013

Kurczak pieczony z cytryną i tymiankiem

O kurczęęęęę!
Czy tak proste danie jak kurczak pieczony może zachwycać? Otóż może:)
Po raz kolejny potwierdza się reguła, że często mniej znaczy więcej, a to wszystko przy minimalnym nakładzie pracy.
Jeśli więc nie macie ochoty spędzać długich godzin w kuchni, a Wasz smaczek na mięsny kąsek nie chce minąć, może kawał pieczonego ptaka okaże się tym, co Was usatysfakcjonuje? ;)

Kurczak pieczony z cytryną i tymiankiem
1 duży kuczak (1,8- 2 kg)
1 cytryna
duża garść świeżych gałązek tymianku
2-3  łyżki oliwy
łyżka suszonego tymianku
1,5 łyżki miodu
biały pieprz i sól

Piekarnik nagrzej do 190 stopni C.
Z oliwy, suszonego tymianku, miodu i odrobiny soli i pieprzu przygotuj marynatę: składniki wymieszaj ze sobą i powstałą papką natrzyj dokładnie kurczaka z każdej strony (ja obrałam kurczaka ze skóry przed pieczeniem, gdyż ani ja, ani M. nie jesteśmy jej fanami). Do środka kurczaka włóż dokładnie wyszorowaną, przekrojoną na pół i ponakłuwaną widelcem cytrynę oraz gałązki świeżego tymianku.
Ułóż mięso w naczyniu żaroodpornym i nakryj je folią aluminiową. Wstaw do piekarnika na godzinę. Po tym czasie zdejmij folię (możesz w tym momencie mięso obrócić na drugą stronę; ja ostatecznie piekłam je piersią do dołu- jako że nasz kurczak był bez skóry, pierś dzięki temu była bardziej soczysta) i dopiekaj przez kolejne 40-50 minut, podlewając mięso powstałym sosem co ok. 10-15 minut.
(Jesli pieczesz kurczaka ze skórą, możesz piec go od początku bez przykrycia- skóra zabezpiecza mięso przed szybkim wyschnięciem).
Gdy mięso jest właściwie upieczone, powinno bez problemu odchodzić od kości.
Kurczaka podałam na listkach rukoli, z puree przygotowanym z ugotowanej brukwi i ziemniaków, doprawionym masłem i gałka muszkatołową.

Smacznego!





poniedziałek, 3 czerwca 2013

Czy tu, czy tam: wiosenna przekąska- szparagi w szynce

Tu i tam.
Dwa światy przeplatane wstążką czasu.
Inna ja tutaj, inna tam. A może ta sama, tylko wszystko wokół inne?
Dwa rytmy dwóch wymiarów pulsujące to w głowie, to w sercu. Skłócone, choć zależne od siebie.

Szara rzeczywistość widziana przez różowe okulary.
Tęcza wrażeń.

7 dni.
Wiosna otula swym ramieniem. Czasem mokrym, ale wciąż ciepłym.
Wyperfumowana zapachem lasu. 
Konwalie w wazonie i woń bzu o zmierzchu.
Rabarbar w drożdżówce w dwóch wydaniach- bo każde inne.
Szparagi w szynce.
Bocelli w głośniku.
Goście w domu.
Wspólne chwile.
Merdanie ogona o poranku.
Piwo miodowe.
Pole przystrojone chabrami.
Lekcje szydełkowania zaległe od dekady.
Przejażdżka hulajnogą, i co z tego, że w sukience.
Pan w księgarni uprzejmy nad wyraz. 

Aż szkoda czasu na sen...

Małe rzeczy sprawiające, że chce się czekać.
I  znów tęsknić.


Szparagi w szynce
duży pęczek zielonych szparagów
ok.250 g ulubionej szynki lub wędzonki
oliwa do smażenia
1-2 łyżki masła
czarny pieprz (opcjonalnie)
szczypta soli (opcjonalnie)




Szparagi umyj i odłam zdrewniałe końce.
Na dużej patelni rozgrzej łyżkę oliwy z masłem.
Dodaj szparagi i podsmażaj kilka minut, równomiernie je obracając. Oprósz całość pieprzem i solą.
Gdy szparagi będą miękkie, lecz wciąż kruche, zdejmij je z patelni i lekko przestudź (zamiast smażyć, możesz też obgotować je w lekko osolonej wodzie).
Każdego szparaga owiń w plasterek szynki, po skosie. Ułóż szparagi na blasze i wstaw do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na około 10-15 minut lub ponownie wrzuć je patelnię i obsmażaj, aż szynka się zrumieni.
Serwuj na ciepło lub na zimno.




piątek, 26 kwietnia 2013

Pasta carbonara

Zadomowiłam się w swojej strefie komfortu.
Znane i powtarzalne wybija rytm; wyznacza godziny, dni, tygodnie...
Kalendarz codzienności.
Znani aktorzy, choć nie gwiazdorzą. No..., może tylko niektórzy ;)
Czasem narzekam, że nudno, choć w gruncie rzeczy lubię tę scenę. W końcu depczę już po niej jakiś czas.
I nagle spada kurtyna....
Zamiana aktorów.
Obawa przed nieznanym zawsze budzi wątpliwość, lecz ekscytuje jednocześnie.
Nowe role, nowe wyzwania......
I tylko nie wiem jeszcze na ile komfortowo poczuję się po pierwszej części tego przedstawienia....

Czas pokaże....
Jestem dobrej myśli :)

Pasta carbonara to dla mnie kwintesencja włoskiej kuchni.
Kilka składników, kilka minut i gotowe:)
Oby tylko nie za często, bo człowiek zbyt szybko przyzwyczaja się do dobrego;)


Pasta carbonara
(wg Gino D'acampo)
250 g ulubionego makaronu (wybieram ten z pszenicy durum)
120 g pancetty- podsuszanego boczku, lub zwykłego, lekko wędzonego
80 g twardego sera, pecorino romano lub parmezanu
2 duże jajka
duża garść świeżej natki pietruszki
grubo mielony czarny pieprz
sól do smaku
1 łyżka masła
1 łyżka oliwy do smażenia

Boczek potnij na drobne paseczki. Na dużej patelni rozgrzej oliwę oraz masło. Wrzuć pancettę na rozgrzany tłuszcz i smaż, aż będzie chrupiąca (często mieszaj, ale nie zdejmuj patelni z ognia).
W międzyczasie ugotuj makaron- powinien być al dente.
W dużej misce rozmąć widelcem jajka, dodaj starty parmezan (odłóż odrobinę do posypania dania przed podaniem) i posiekaną natkę. Wymieszaj i dopraw pieprzem i szczyptą soli.
Odcedź makaron i szybko przełóż go na patelnię, po czym wymieszaj z podsmażonym boczkiem.
Szybko zdejmij patelnię z palnika, wlej na nią rozmącone jajka z serem i energicznie wymieszaj wszystko drewniana łopatką- uważaj, aby nie uzyskać konsystencji jajecznicy! Jajka i ser powinny pod wpływem temperatury równomiernie oblepić makaron.
Podawaj od razu, posypane odrobiną startego sera, oprószone pieprzem.

Bon Appetit!




piątek, 19 kwietnia 2013

Bosko bo włosko c.d., czyli pizza :) Z kurczakiem, papryką i cebulą.

Jak do tej pory najwspanialszą pizzę, jako udało mi się zjeść, kojarzę niezmiennie z Rzymem i niczym nie wyróżniającą się pizzerią nieopodal Coloseum. Pamiętam, jak wycieńczeni całodziennym zwiedzaniem siedzieliśmy z M. na betonowym murku i wertowaliśmy przewodnik w poszukiwaniu miejsca godnego naszych wygłodniałych żołądków. I nagle olśnienie: lokal usytuowany dokładnie naprzeciwko okazał się być tym rekomendowanym w przewodniku. Jakaż była nasza radość, gdy uśmiechnięty pan kelner w średnim wieku przyniósł nam dwie idealnie chrupiące i pachnące pizze...pamiętam, że zamówiłam wtedy moją ukochaną Caprese :) Smak nie do zapomnienia....

Wielkie więc było moje zaskoczenie (niezwykle miłe zresztą), gdy M. stwierdził, że nasza domowa pizza, jaką ostatnio przygotowałam, smakowała równie wspaniale, a w zasadzie to i lepiej od tej z Romy :)

Hmmm... chyba muszę podpisać się pod tą rekomendacją ;)


Pizza- ciasto
(przepis z Kwestii Smaku)
(2 ok. 40 cm pizze)
400 g mąki pszennej + 2 łyżki do rozczynu
1 łyżeczka soli
250 ml letniej wody
40 g świeżych drożdży 
1 łyżeczka cukru
2 łyżki oliwy

Dodatki: 
2 czerwone papryki
2 cebule (biała i czerwona)
2 duże kulki mozarelli
filet z kurczaka
przyprawa gyros
250 ml gęstego przecieru pomidorowego
łyżeczka oregano
pół łyżeczki tymianku
odrobina chilli (opcjonalnie)
sól i pieprz (opcjonalnie)
listki świeżej bazylii
oliwa do smażenia




Przygotuj zaczyn drożdżowy: drożdże rozkrusz, dodaj pół kubka ciepłej wody, cukier i łyżkę mąki. Wymieszaj wszystko i odstaw na 10-15 min- w tym czasie zaczyn powinien ''ruszyć''.
Do dużej miski przesiej mąkę, dodaj sól, zaczyn, oliwę i resztę wody. Zagnieć elastyczne ciasto- wyrabiaj je przez około 10 minut (w razie potrzeby dodaj odrobinę wody lub mąki), a następnie uformuj w kulę i przełóż do naoliwionej miski. Nakryj miskę folią spożywczą i odstaw ciasto do wyrośnięcia na około godzinę.

W międzyczasie przygotuj resztę składników.
Kurczaka pokrój w większą kostkę, posyp przyprawą, dodaj trochę oliwy i wszystko wymieszaj. Odstaw na 15 minut. Rozgrzej patelnię i przełóż na nią przygotowane mięso. Podsmażaj do miękkości, często mieszając.
Paprykę potnij na paseczki, cebulę posiekaj w piórka.
Mozzarellę potnij na plasterki.
Przecier pomidorowy wymieszaj z tymiankiem, oregano i odrobiną chilli, ewentualnie dopraw solą oraz pieprzem.

Wyrośnięte ciasto podziel na 2 lub 3 części, w zależności od tego, z jak dużych blach będziesz korzystać podczas pieczenia.

Nagrzej piekarnik do 240-250 stopni C.

Każdą część ciasta lekko rozwałkuj (możesz ciasto lekko podsypać mąką), a następnie delikatnie rozciągaj, obracając placek na dłoni,  uważając aby ciasto się nie przerwało.
Rozciągnięte ciasto przełóż na uprzednio naoliwioną blachę.
Na wierzchu rozsmaruj kilka łyżek sosu; następnie ułóż mozzaerellę, a na niej pozostałe składniki.
Pizzę piecz przez około 10-15 minut lub do czasu, gdy będzie odpowiednio przyrumieniona.
Upieczoną pizze potnij na trójkąty, a na każdej porcji ułóż listki świeżej bazylii.



Bon Appetit!


... i jeszcze wspomnienie: Coloseum nocą :)



niedziela, 20 stycznia 2013

Wołowina w sosie chrzanowym

To jedno z tych dań, które pamiętam z czasów, gdy pieczę nad moim żywieniem sprawowała Mama.
Dziś, nieco znudzona kurczakiem, który jest u nas mięsem najczęściej serwowanym, postanowiłam odtworzyć ten prawie że zapomniany smak dzieciństwa. Ze skutkiem jak najbardziej zadowalającym:)
Mięso wołowe ma to do siebie, że potrzebuje dużo czasu, zanim osiągnie oczekiwaną przez nas miękkość.
Jeśli więc zdecydujecie się zabrać się za to danie, to nie zapomnijcie zarezerwować dodatkowych godzin na gotowanie wołowiny.

Wołowina w sosie chrzanowym
1 kg chudego mięsa wołowego
1,5 litra rosołu
mały słoiczek chrzanu
3 łyżki masła
2 łyżki oliwy
3 łyżki mąki
czarny pieprz
1-2 łyżeczki cukru
3 łyżki śmietany (opcjonalnie)

Mięso gotować (w całości lub pokrojone na kawałki) w rosole na małym ogniu przez okolo 1,5-2 h (Ja pokroiłam je na kawałki, więc czas gotowania był nieco krótszy).
Miękkie mięso wyjąć z wywaru.
Na patelni rozgrzać oliwę z masłem, wsypać mąkę i podsmażać, aż całość lekko się zrumieni. Zasmażkę  rozrobić z ok. 250 ml rosołu, po czym połączyć z resztą wywaru.
Na końcu dodać chrzan wymieszany ze śmietaną oraz cukrem, całość dokładnie wymieszać. Doprawić pieprzem.
Mięso włożyć z powrotem do sosu, gotować jeszcze przez chwilę na maleńkim ogniu.

Tak przygotowaną wołowinę zjedliśmy z marchewkowymi frytkami oraz sałatką z jabłka i selera naciowego.



sobota, 12 stycznia 2013

Rolada z indyka z żurawiną i majerankiem- dietetyczna!

Tę roladę upiekłam w okresie świątecznym. Jeśli jesteście fanami indyczych piersi, to jest to doskonała i niezwykle prosta i szybka w wykonaniu propozycja ich wykorzystania.
A po upieczeniu to już jak kto lubi: na ciepło- do obiadu, na zimno- na kanapki, na zimno....po prostu:)
My wybraliśmy opcję kanapkową.

Rolada z indyka z żurawiną i majerankiem
filet z indyka
majeranek
100 g suszonej żurawiny
świeżo mielony czarny pieprz

Dodatkowo:
rękaw do pieczenia

Mięso rozciąć w poprzek tak, aby powstał duży płat; lekko rozbić tłuczkiem.
Na mięso wyłożyć żurawinę; posypać pieprzem i majerankiem.
Całość zwinąć wzdłuż dłuższego boku w roladę, następnie obtoczyć ją w majeranku (można na końcu obwiązać ja sznurkiem, moja jednak trzymała się bez dodatkowych pomocy).

Roladę umieścić w rękawie do pieczenia.
Piec około godziny w piekarniku nagrzanym do 190 stopni C.
Po ok. 45 minutach rozciąc rękaw do pieczenia i rozchylić jego brzegi, aby mięso mogło się przyrumienić.

Wystudzoną roladę owinąć folią spożywczą, przechowywać w lodówce.


poniedziałek, 29 października 2012

Obiad czy sałatka? Jesienne trio.


Znów prawie zapomniałam o tym, co tak blisko, co takie proste, i przyjemne:) Takie zwyczajne....
Co wprawia w dobry nastrój.......
Co niby zawsze takie samo, a jednak za każdym razem smakuje inaczej.....
Co zaspokaja pragnienie....... wspaniale relaksuje.......
Czasem tylko mózg ma ochotę na więcej, lecz ciało odmawia posłuszeństwa......
Przyjemność okupiona przyspieszonym oddechem....drżeniem mięśni......kropelkami potu na skroniach.....
Wspiąć się na wyżynę własnych możliwości, by rozpłynąć się w rytmie bicia serca......a potem powolutku opadać......w błogości.....
Uwielbiam to uczucie.....
Uzależniłam się.....
Nawet po dłuższej przerwie ciągnie mnie do tego.....
Dopasowuję strój, specjalnie na tę okoliczność.....by ciało czuło się swobodnie........lekko.......
Zawsze jest wspaniale......
Po biegu:)



Jesienne trio
filet z kurczaka, pokrojony w paski
3 szalotki, pokrojone w piórka
pół niedużej dyni, obranej i pokrojonej w podłużne cząstki (półksiężyce)
kawałek korzenia imbiru, ok. 2 cm
100 g rukoli
łyżka miodu
łyżka sosu sojowego
2 łyżki octu balsamicznego
świeżo zmielony czany pieprz
kilka łyżek oliwy z oliwek
łyżeczka sproszkowanego imbiru

Przygotowujemy marynatę: imbir obieramy i ścieramy na drobnych oczkach, dodajemy miód, ocet balsamiczny, sos sojowy, odrobinę pieprzu i łyżkę oliwy, mieszamy.
Kurczaka zalewamy marynatą i odstawiamy na ok. 15 minut.

Cząstki dyni układamy na blasze, skrapiamy oliwą z oliwek, posypujemy delikatnie imbirem i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni C na około 20 minut- pieczemy do lekkiego zrumienienia krawędzi dyni.

Na patelni rozgrzewamy 2 łyżki oliwy, wrzucamy na nią pokrojone w piórka szalotki, chwilę podsmażamy. Dodajemy mięso wraz z marynatą, zmniejszamy ogień i mieszając co chwilę, podduszamy aż mięso zmięknie.

Rukolę dokładnie płuczemy i delikatnie osuszamy.

Na talerzu układamy rukolę, na nią wykładamy kawałki dyni, tak by utworzył się mały ''podest", na środek którego wykładamy kawałki kurczaka z cebulką.

Ja podałam to danie w wersji obiadowej, razem z pieczonymi kawałkami ziemniaków, z powodzeniem jednak może ono funkcjonować jako samodzielna sałatka ''na ciepło''.

Smacznego!


czwartek, 13 września 2012

Stek wołowy na jęczmiennej poduszce

Gdy w w Menu mamy zaplanowane mięso, wybór rzadko pada na wołowinę, a jeśli już, to z reguły jest to gulasz albo zrazy.  M. lubi, gdy mięso jest tak miękkie, że wręcz się rozpada.
Dzis dla odmiany usmażyłam steki. M. z początku kręcił nosem, całość utworzyła jednak spójną i naprawdę smaczną kompozycję. Może ktoś się skusi....:)

Stek wołowy na jęczmiennej poduszce
(2 porcje)
2 steki z polędwicy wołowej (ok.200 g każdy, 2 cm grubości)
1 duża cebula
2 ząbki czosnku
świeżo mielony czarny pieprz
2 łyżki masła
łyżka oliwy
łyżka octu balsamicznego
3 liście laurowe
szczypta soli

Dodatkowo
200 g kaszy jęczmiennej (2 woreczki)
kostka bulionowa
4 duże pieczarki
łyżka oliwy
kilka kawałków papryki konserwowej


W rondelku gotujemy kaszę: woreczki zalewamy wodą (można postępować wg instrukcji na opakowaniu, ja jednak zazwyczaj robię to ''na oko'';); dodajemy kostkę bulionową. Gdy woreczki zaczną pęcznieć zmniejszamy ogień i pozwalamy kaszy ''naciągnąć''.

Mięso nacieramy świeżo zmielonym pieprzem. Na patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy z łyżką masła. Gdy zacznie skwierczeć, wrzucamy na tłuszcz liście laurowe i obrane i zmiażdżone ząbki czosnku, podsmażamy przez chwilę. Następnie na petelnię kładziemy mięso i smażymy na dużym ogniu przez ok.4 minuty z każdej strony (jeśli chcemy mięso dobrze wysmażone, w przeciwnym razie skracamy czas smażenia o ok. minutę). Po ok. 2 minutach dorzucamy krążki cebuli, co jakiś czas mieszamy je łopatką. Pod koniec smażenia dodajemy ocet balsamiczny i łyżkę masła oraz solimy wszystko do smaku.

W międzyczasie na osobnej patelni rozgrzewamy łyżkę oliwy i smażymy  na niej pokrojone w ósemki pieczarki, doprawiamy pieprzem i solą.

Steki wykładamy na poduszeczkę z kaszy uformowaną np. za pomocą obręczy od mini tortownicy (lub miseczki). Na górę delikatnie układamy stek, na to krążki cebuli. Wokół kaszy wykładamy pieczarki i paski papryki. Serwujemy od razu po przyrządzeniu.


piątek, 17 sierpnia 2012

Kurczak jalfrezi

Jalfrezi to odmiana curry- kawałki mięsa smażone z przyprawami, warzywa, i obowiązkowo papryczki chilli.
Jeśli lubicie indyjskie i pikantne smaki, to danie zdecydowanie jest dla Was. A jeśli nie znacie, to polecam spróbować. Myślę, że sam zapach uwiedzie niejednego zatwardziałego kulinarnego tradycjonalistę. Nam bardzo smakowało, dodatek świeżej kolendry nadaje daniu ostatecznego charakteru.

Kurczak jalfrezi
filet z kurczaka
duża cebula
2 duże papryki: zielona i czerwona
2-3 ząbki czosnku
kilka świeżych papryczek chilli (ilość w zależności od oczekiwanej pikanterii)
puszka siekanych pomidorów
2 łyżeczki kminu rzymskiego (cumin)
1 łyżeczka mielonej kolendry
pół łyżeczki imbiru
sól do smaku
kilka gałązek świeżej kolendry
1-2 łyżki gotowej pasty jalfrezi (opcjonalnie)
oliwa do smażenia

Kurczaka kroimy w kostkę.
Na  rozgrzaną oliwę wsypujemy przyprawy (kmin, kolendrę, imbir, pastę jalfrezi) i przez chwilę podsmażamy, następnie dodajemy pokrojoną w kostkę cebulę i zmiażdżony czosnek; mieszamy.
Dodajemy kurczaka, po chwili również pokrojone w krótkie paseczki papryki oraz drobniutko posiekane papryczki chilli (gniazda nasienne usuwamy, w nich tkwi moc piekielna;), potem pomidory.
Zmniejszamy ogień, całość gotujemy do momentu aż ciecz odparuje i sos będzie gęsty. Doprawiamy solą i częścią świeżej kolendry.

Kurczaka Jalfrezi podajemy z ryżem, chlebkami pita lub plackami chapati podgrzanymi przez chwilę na suchej patelni (indyjski odpowiednik tortilli). Wegetarianie mogą pominąc mięsko i urozmaicić danie inymi warzywami, np. kabaczkiem lub bakłażanem.



niedziela, 5 sierpnia 2012

Udka Teścia:)

Przedstawiam Wam expresową, mięsną propozycję na weekendowy obiad: Udka Teścia.
Proszę, tylko nie posądzajcie mnie o kanibalizm;)
Teść ma się dobrze, a poniżej przedstawione mięsko to jego specjalność. Pokusiłabym sie o stwierdzenie, że to typowo męskie danie: proste i szybkie w przygotowaniu, bez żadnych wyszukanych składników, no i mięso gra pierwsze skrzypce. Smaczne i niskobudżetowe:)
Bardzo dobrze komponuje się z kaszą gryczaną i pieczonymi warzywami.

Udka Teścia
1 kg udek z kurczaka
2 cebule
vegeta
pieprz
ok. 300 ml wody
oliwa do smażenia

Mięso filetujemy (lub kupujemy gotowe filety).
Kawałki udek posypujemy z dwóch stron vegetą i smażymy na rozgrzanej oliwie na złoty kolor.
Cebulę kroimy w piórka i dodajemy do mięsa. Smażymy wszystko jeszcze przez chwilę.
Gdy mięso jest rumiane i lekko chrupiące z dwóch stron, podlewamy całość wodą, zmniejszamy ogień i dusimy przez ok. 25 minut, aż woda niemal całkiem odparuje a mięso zupełnie zmięknie.
Doprawiamy pieprzem do smaku.
Smacznego!



sobota, 21 lipca 2012

Tureckie kofte z pomidorową salsą

Kofte, czyli kotleciki z mięsa mielonego, pieczone w piekarniku, chrupiące i pikantne. Uzależniający smak.
M. był zachwycony. Do tego salsa ze świeżych pomidorów, kuskus i sałata z sosem miętowym.
Sobotni obiad podano!

Kofte
300 g mięsa mielonego
cebula
2 ząbki czosnku
garść świeżej kolendry
jajko
pieprz cayenne
sól
ok. pół szkalnki kaszy manny
łyżeczka kminu rzymskiego ( ang. cumin)

Cebulę i kolendrę drobno siekamy, czosnek przeciskamy przez praskę. Dodajemy mięso i jajko, kmin rzymski, doprawiamy pieprzem i solą. Dosypujemy kaszy manny i wyrabiamy . Lepimy małe pulpeciki wielkości około 3-4 cm.
Pulpeciki układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez około 40 minut. Po około 25 minutach odwracamy kotleciki na drugą strone i dalej dopiekamy.

Salsa pomidorowa
2 dojrzałe pomidory
pół cebuli
kilka gałązek kolendry
10 zielonych oliwek
2 małe ząbki czosnku
sok z połowy cytryny
2 łyżki oliwy extra virgin
pieprz i sól

Cebulę, kolendrę, oliwki i czosnek drobno siekamy, pomidory kroimy w kosteczkę o boku ok. 5 mm. Wszystko razem mieszamy, dodajemy sok z cytryny i oliwę, doprawiamy pieprzem i solą.
Podajemy z kotlecikami.

Salsa stanowi także wspaniały dodatek do pieczywa, wędlin czy chipsów typu nachos.



niedziela, 15 lipca 2012

Powiew Wschodu: kurczak z orzechami nerkowca

Kolejna leniwa niedziela....Czas upływający nie wiadomo kiedy, i tylko burczenie w brzuchu uświadomiło mi że pora obiadu już właściwie minęła. Zainspirowana tym przepisem postanowiłam wyczarować niedzielny posiłek w 20 minut. Kierunek: Chiny.

Kurczak smażony z orzechami nerkowca
1 duży filet z kurczaka
1 cebula
2 łyżki oleju sezamowego
2 ząbki czosnku
3 łyżki sosu sojowego
2 łyżki płynnego miodu
pieprz cayenne
150 g orzechów nerkowca

Dodatkowo:
makaron ryżowy
4 marchewki
pół limonki
łyżeczka miodu
łyżeczka oliwy extra virgin
pół łyżeczki octu balsamicznego

Sos sojowy łączymy z miodem i marynujemy w nim umytego i pokrojonego w paski kurczaka (około 10 minut).
Siekamy cebulę, obieramy i gnieciemy czosnek. Na patelni rozgrzewamy olej, dodajemy zamarynowane mięso oraz orzechy, po chwili także czosnek i cebulę. Smażymy przez około 7 minut, często mieszając, uważając przy tym by miód nie zaczął się przypalać. Doprawiamy pieprzem.

Tak przygotowanego kurczaka podałam z ryżowym makaronem i surówką z marchwii (miód, ocet i oliwę łączymy ze sobą, po czym dodajemy do utartej na grubych oczkach marchwi) skropioną sokiem z limonki.
Smacznego!


czwartek, 28 czerwca 2012

Szaszłyki curry i komosa ryżowa z egzotyczną nutą

M.: Dziś ja coś ugotuję...
Ja: A co to będzie?
M.: Zobaczysz:) Już ja coś wymyślę...
Ja:  (z pewną obawą, że nie będzie to danie lekkie i zdrowe;) Może szaszłyki?

I tak spełniają się życzenia....
Dziś M. w roli kucharza, a ja wiedziona od progu drzwi wonią czosnku, curry i pieczonych warzyw, nie mogłam się doczekać, aż te pyszności zetkną się z moim podniebieniem.
Czasem dobrze jest poleniuchować i dać się wykazać komuś innemu, nawet jeśli to zazwyczaj nasze królestwo.

Szaszłyki curry
filet z kurczaka
3 kolorowe papryki
2 cukinie
2 cebule
curry
2-3 ząbki czosnku
kilka łyżek oliwy
szczypta chilli

Warzywa kroimy na spore, mniej więcej równe kawałki, tak aby dało się je nabić na patyczki do szaszłyków.
Mięso kroimy w kostkę wielkości około 2 cm.
Oliwę mieszamy z łyżką curry, szczyptą chilli i 2-3 ząbkami czosnku przeciśniętymi przez praskę. W uzyskanej w ten sposób marynacie obtaczamy warzywa i mięso i odstawiamy na około 1-2 godziny.
Na patyczki do szaszłyków nakłuwamy na przemian: cebulę, mięso, paprykę i cukinię.
Pieczemy w piekarniku (lub na grillu) nagrzanym do 180 stopni przez około 30-40 minut.




A w tym czasie......


Komosa ryżowa z egzotyczną nutą
300 g komosy ryżowej
świeży ananas
kilka łodyg selera naciowego
curry
słodka papryka


Komosę gotujemy według instrukcji podanej na opakowaniu. Doprawiamy łyżką curry i słodką papryką.
Ananasa i seler kroimy drobno, dodajemy do ugotowanej, gorącej komosy. Mieszamy. Podajemy od razu.

Zdrowo, prosto i bardzo aromatycznie. Komosa (znajdziedzie ją w dziale ze zdrową żywnością) to cenne źródło białka i doskonała alternatywa dla ziemniaków, ryżu czy kaszy. No a pieczone chude mięsko i warzywa, to chyba powszechnie wiadomo... Po prostu zdrowe zadowolenie:) Życzę Wam smacznego!






czwartek, 14 czerwca 2012

Faszerowane kabaczki

Gdy mijałam lokalny warzywniak, mój wzrok utkwił w skrzynce z kabaczkami i już wiedziałam, że im się nie oprę:). Czasem tak mam: najpierw kupuję, a potem dopiero myślę, co by tu z dokonanym zakupem uczynić.
I najlepiej aby owe ''czynienie'' nie trwało zbyt długo, szczególnie gdy kiszki w najlepsze marsza grają.
Po około 30 minutach po zmywaniu nie było śladu, a obiad siedział w piekarniku.
Szybko, lekko i jakże smacznie:

Faszerowane kabaczki
1 duży kabaczek ( ang. marrow)
350 g mielonej łopatki
2 pomarańczowe papryki
2 cebule
ok 300 g pieczarek
jajko
pieprz i sól
magi
bułka tarta
majeranek
odrobina oliwy
kilka plastrów żółtego sera (gouda)

Kabaczka przekrawamy wzdłuż na pół i wydrążamy środki (jeśli pestki są malutkie i delikatne, można środki drobno posiekać i dodać do reszty warzyw, ja dodałam część)
Pieczarki drobno siekamy, podsmażamy na oliwie. Gdy odparuje z nich woda, dodajemy pokrojoną paprykę i cebulę i jeszcze chwile smażymy. Doprawiamy pieprzem i solą.
Mięso mielone mieszamy z podsmażonymi warzywami, dodajemy jajko, majeranek, pieprz i sól, magi oraz bułkę tartą- nasz farsz powinien konsystencją przypominać mięso na klopsiki.
Kabaczki napełniamy farszem i układamy w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą. Na każdej części kładziemy plaster żółtego sera, posypujemy majerankiem lub odrobiną papryki.
Zapiekamy w piekarniku nagrzanym do 190 stopni przez około 45 minut.
Podajemy z ulubionym ketchupem.
Pycha!




Krecia

poniedziałek, 21 maja 2012

Szparagowe roladki drobiowe

Szparagów ciąg dalszy:)
Muszę przyznać, że odkryłam ich smak dopiero teraz. Wcześniej jakoś nie należały do moich ulubionych, być może do wszystkiego w życiu trzeba dojrzeć;)
Zachwyciłam się propozycją i zdjęciami Kasi  i po prostu nie mogłam się oprzeć, żeby nie spróbować ich własnoręcznie przygotować ( z drobnymi modyfikacjami podyktowanymi aktualną zawartością lodówki!).
Nie zajmuje to wiele czasu i nie jest to proces skomplikowany! Smak- co tu dużo mówić- po prostu niebo w gębie, no i przy tym wszystkim wspaniale się prezentują. Myślę, że zarówno Wasi goście, jak i domownicy, będą zachwyceni.

Potrzebujemy (na 4 roladki):
1 spory filet z kurczaka
pęczek zielonych szparagów
4 plasterki boczku lub szynki
pieprz
sól
zioła prowansalskie

I na sos:
2 łyżki musztardy francuskiej
1 łyżkę miodu
2 łyżki sosu sojowego
sok z połowy cytryny

Filet rozcinamy na 4 podłużne części i rozbijamy. Mięso doprawiamy pieprzem, odrobiną soli i ziołami.
Szparagi myjemy, po czym odcinamy twarde końcówki.   Bierzemy 3-4 szparagi  i obwijamy je plastrem mięsa, a następnie boczkiem ( u mnie szynka).
Roladki układamy w żaroodpornym naczyniu, jedną przy drugiej. 

Musztardę łączymy z miodem, sosem sojowym i sokiem z cytryny i polewamy tą mieszanką nasze roladki.
Główki szparagów warto nakryć przed pieczeniem folią aluminiową, gdyż, jako że to ich najdelikatniejsza część, najłatwiej o ich przypalenie. Całość wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy około 25-30 minut.

Ja, zainspirowana zdjęciami, podałam roladki z pieczonymi ziemniakami, a także pomidorkami koktajlowymi podduszonymi na oliwie z czosnkiem i ziołami.

Bez wahania wpisuję to danie na listę moich ulubionych. Podsumowując, jest :
-pyszne
-szybkie w przygotowaniu
-delikatne w smaku
-cieszące oko
-lekkie i odżywcze






Zdecydowanym życzę smacznego:)

Krecia

sobota, 19 maja 2012

Kremowa zupa szparagowa z pulpecikami drobiowymi

Dziś propozycja lekka i wiosenna, a że sezon na szparagi się rozpoczął, to aż żal byłoby nie wykorzystać tego delikatnego warzywa w naszym domowym gotowaniu.
Przyznam, że przez długi czas szparagi nie kojarzyły mi się z jakimś wybitnym smakiem, teraz jednak, zachęcona mnogością przepisów z ich udziałem pojawiających się na innych blogach, postanowiłam odkryć te cudeńka na nowo i....nawet M. z zadowoleniem potwierdził, że było pysznie:)
Bezpośrednią inspiracją dla owego połączenia stał się wpis znaleziony tutaj.

Kremowa zupa szparagowa z drobiowymi pulpecikami
2 pęczki szparagów (u mnie zielone)
1 litr bulionu warzywnego
150 ml śmietany kremówki (u mnie w zastępstwie gęsty jogurt naturalny)
łyżka masła
sok z połowy cytryny
żółtko
2 łyżki mąki ziemniaczanej
pieprz i sól
łyżeczka cukru
natka pietruszki do dekoracji

I na pulpeciki
filet z piersi kurczaka
1 cebula
majeranek
sól i pieprz
otręby owsiane (użyłam zamiast bułki)
jajko
odrobina magi
kilka listków świeżego estragonu
oliwa do smażenia

Wszystkie składniki na pulpeciki mielimy, przy pomocy robota kuchennego, na jednolitą masę, tak aby nie kleiła się zanadto do rąk, w razie potrzeby dosypujemy otrębów.
Lepimy małe pulpeciki i obsmażamy je z dwóch stron, następnie przekładamy na blachę i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 20 min.
Szparagi dokładnie myjemy, odcinamy łebki i odłamujemy zdrewniałe końcówki. Jeśli używacie białych szparagów to należy je wcześniej obrać.
Łebki odkładamy, końcówki wyrzucamy, resztę kroimy na mniejsze kawałki, zalewamy wodą, dodajemy szczyptę soli i łyżeczkę cukru i gotujemy do miękkości (ok 15 min).
Za pomocą robota kuchennego mielimy wszystko na gładką, kremową masę.
Do zmielonych szparagów dodajemy nasz bulion, łebki szparagów, łyżkę masła, sok z cytryny i ponownie zagotowujemy. Doprawiamy pieprzem i solą, wedle potrzeby.
Żółtko dokładnie rozrabiamy z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej i śmietaną (lub jogurtem).
Gdy nasze łebki szparagowe są już miękkie (kilka minut od zagotowania) zdejmujemy zupę z ognia i intensywnie mieszając, dodajemy rozrobione żółtko z mąką i śmietaną. Zupa powinna stać się gęsta i kremowa. 

Zupę serwujemy udekorowaną pulpecikami i natką pietruszki.



Smacznego!
Krecia

Polędwiczki wieprzowe w warzywnym posłaniu

Moja dzisiejsza propozycja to przepis mojej Mamy, za który już teraz bardzo jej dziękuję i serdecznie wszystkim polecam.
Jest to danie pełne warzyw (a więc i zdrowego błonnika), a polędwiczki dostarczą nam całkiem pokaźną ilość białka przy minimalnej ilości tłuszczu...a więc smacznie, lekko i zdrowo!
Wykonanie dziecinne proste, przygotowanie warzyw zajmuje większą część czasu, a reszta to już tylko rozgrzany piekarnik i cierpliwe czekanie:)

Polędwiczki wieprzowe w warzywnym posłaniu
0,5 kg polędwicy wieprzowej
3 cebule
4 średnie marchewki
2-3 dorodne pory
600g pieczarek
kilka młodych ziemniaków
śmietana 12%
0,5 litra bulionu warzywnego lub drobiowego
2 łyżki mąki do zaciągnięcia sosu
pieprz i sól do smaku
oliwa z oliwek do smażenia

Warzywa myjemy i drobno kroimy: cebulę w piórka, marchewkę w słupki, pieczarki w plasterki, pora w piórka.
Całe ziemniaki lekko podgotowujemy - tak, by można je było pokroić w plasterki i aby się nie rozpadały.
Cebulę należy lekko zeszklić na oliwie, odłożyć do miseczki.
Następnie podsmażamy pieczarki i doprawiamy pieprzem i solą, odkładamy na osobną miseczkę.
To samo czynimy z marchewką- ma być lekko podsmażona, ale wciąż twarda i chrupiąca w środku.
Mięso kroimy w około 1 cm talarki i na rozgrzanej oliwie podsmażamy na złoty kolor, około 1-1,5 min z każdej strony.
Lekko przestudzony bulion dokładnie mieszamy z 200 ml śmietany i dwiema łyżkami mąki.

W żaroodpornym naczyniu warstwami układamy:piórka cebuli, plasterki pieczarek, marchewkę, mięso, por (odkładamy około 3 garści piórek- będą nam potrzebne pod koniec pieczenia), plasterki ziemniaków. Całość posypujemy solą i pieprzem (wedle uznania) i zalewamy bulionem wymieszanym z mąką i ze śmietaną. Przykrywamy i wstawiamy  do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na około 40 minut. Po tym czasie zdejmujemy przykrywkę i z wierzchu posypujemy wszystko odłożonym wcześniej porem, pieczemy przez kolejne 10-15 min aż nasze danie nabierze złocistego koloru.

Kolejny etap to już tylko słodkie pałaszowanie. Z powyższych ilości powinniśmy otrzymać około 4 porcji, choć w przypadku, gdy mamy w domu głodomora z prawdziwego zdarzenia, może się okazać, że porcji będzie mniej;)





Życzę wszystkim smacznego!
Krecia