Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 11 lutego 2014

Krem dyniowo-kokosowy z chrupiącym kurczakiem

Gdy szaro i buro, i kolorów brak, naturalną koleją rzeczy wydaje mi się być uraczenie się odrobiną optymistycznie pomarańczowej zupki:)
Kremowej...
Rozgrzewającej...
Moje ''comfort food'', niezawodne, niezależnie od okoliczności ;)

A czy Ty jesteś szczęśliwym posiadaczem zamrożonego dyniowego puree?
Jeśli tak, zapraszam do stołu!




Krem dyniowo-kokosowy z chrupiącym kurczakiem
450 g puree z dyni
1 duża marchew
1 cebula
1 łyzka masła
750 ml bulionu drobiowego lub warzywnego
puszka mleczka kokosowego
2 cm kawałek korzenia imbiru
1/3 łyżeczka płatków chilli (crushed chilli flakes)
sól do smaku

Dodatkowo:
250 g filetu z kurczaka
2 jajka
4 łyżki pestek dyniowych
4 łyżki płatków owsianych
sól i pieprz
olej do smażenia

Marchew obierz i pokrój w plasterki. Zalej bulionem, doprowadź do wrzenia i gotuj do miękkości na małym ogniu.
Cebulę pokrój w kostkę i zeszklij, podsmażając ją delikatnie na łyżce masła.
Imbir obierz i zetrzyj na drobnych oczkach.
Do bulionu dodaj mleczko kokosowe, puree dyniowe, starty imbir, zeszkloną cebulę oraz chilli.
Gotuj całość przez chwilę, po czym przy pomocy blendera zmiksuj wszystko na gęsty krem. Dopraw solą do smaku wedle potrzeby.

Filet z kurczaka opłucz, osusz i pokrój ukośnie w wąskie paski.
Jajka rozmąć widelcem w miseczce; dopraw pieprzem i solą.
Płatki owsiane i pestki dyniowe zmiel w blenderze, by swą grubością przypominały bułkę tartą.
Każdy pasek kurczaka zanurz w rozmąconym jajku, po czym obtocz go w przygotowanej dyniowo-owsianej panierce.
Mięso smaż na rozgrzanym oleju na złoty kolor, z obydwu stron. Usmażone kawałki kurczaka wyłóż na moment na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu.

Do każdej porcji zupy bezpośrednio przed podaniem dodaj kilka chrupiących kawałków kurczaka.
Smacznego!


piątek, 27 września 2013

Rozgrzewający krem z pieczonej papryki i batatów

Gdy otwieram oczy widzę szarość.

Krople zimnej wody na twarzy pozwalają wrócić do siebie.
Szybkie śniadanie i w drogę.
Rankiem najbardziej czuć jesień.
Chłod wpadający pod rozpietą kurtkę krzyczy ostrzegawczo.
Zazwyczaj w drodze do pracy rodzi się obiadowe menu.
W takie poranki rozgrzewające zupy- kremy plączą się gęsto w moich myślach.
Padło na paprykę. W towarzystwie słodkiego batata.
Skusisz się???




Zupa-krem z pieczonej papryki i batatów
5 czerwonych papryk, średniej wielkości
pół dużej cebuli
mała główka czosnku
1 duży lub 2 mniejsze bataty (słodkie ziemniaki)
3-4 łyżki oliwy
1-2 łyżeczki oregano
1000 ml bulionu warzywnego
łyżka sproszkowanej wędzonej papryki
szczypta chilli
sól i pieprz do smaku

Paprykę umyj, przekrój na pół i oczyść z gniazd nasiennych. Główkę czosnku przekrój w poprzek na pół, w łupince. Cebulę obierz, przekrój na pół. Ułóż warzywa w żaroodpornym naczyniu, polej oliwą, posyp oregano i dokładnie wymieszaj.Tak przygotowane wstaw do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C na około 40 minut- papryki powinny wyraźnie przypiec się na brzegach i skórce.
W międzyczasie obierz i pokrój słodkie ziemniaki, w większą kostkę. Zalej bulionem i doprowadzć całość do wrzenia. Gotuj ok. 8 minut (do miękkości), po czym zdejmij garnek z ognia.
Upieczone, gorące warzywa przełóż na talerz. Nakryj je szczelnie czystym workiem foliowym i pozostaw na kilka minut, następnie oddziel skórkę z kawałków papryk (powinna odejść od miąższu bez problemu) oraz wyjmij ząbki czosnku z łupinek.
Przełóż miąższ papryki, czosnek i cebulę do garnka z ziemniakami i zmiksuj całość blenderem na gładki krem. Dosyp wędzoną paprykę i ponownie zagotuj całość. Dopraw chilli, pieprzem i solą wedle uznania.
Tak przygotowany krem podawaj przystrojony listkami świeżych ziół.
Po kubku takiej zupy żaden chłód nie będzie Wam straszny ;)




sobota, 24 sierpnia 2013

Zupa szpinakowo-serowa z czosnkowymi grzankami

Szpinak- moja miłość.
Uwielbiam w każdej postaci.
Szczególnie mnie uwodzi, gdy związany jest w niezgrabne pęczki, często brudny od ziemi.
Gdy już trafi w moje ręce, napuszczam wodę do zlewu i moczę go przez chwilę, płuczę. Powtarzam tę czynnośc 2 razy. Oczyszczone listki układam na talerz, by obciekły z nadmiaru wody.
Potem przechodzę do rzeczy :)

Szpinak, ser i  czosnek to dla mnie trio idealne.
Dziś tańczą w zupie.
Przygotowanie jej jest banalnie proste.
A smak? Mnie zachwyca:)




Zupa szpinakowo-serowa z czosnkowymi grzankami
2 duże pęczki szpinaku
100 g twardego sera dojrzewającego (grana padano lub parmezanu)
1000 ml bulionu warzywnego
100 g serka kremowego (typu Philadelphia)
pół łyżeczki startej gałki muszkatołowej
czarny pieprz i sól do smaku
2-3 łyżki oliwy

Grzanki
oliwa do smażenia
2-3 ząbki czosnku
kilka kromek czerstwego chleba z mąki pełnoziarnistej




Szpinak umyj, lekko osusz i posiekaj. W rondlu rozgrzej oliwę, po chwili dorzuć szpinak. Mieszaj, a gdy szpinak się skurczy dolej bulion i doprowadź wszystko do zagotowania. W międzyczasie zetrzyj ser. Do gotującego się wywaru dodaj starty ser oraz serek kremowy. Zblenduj całość do uzyskania gładkiej konsystencji. Dopraw zupę gałką, pieprzem i solą.

Kromki chleba pokrój w kostkę o boku ok. 1 cm. Ząbki czosnku obierz i przepuść przez praskę. W misce wymieszaj chleb z czosnkiem i obficie pokrop oliwą. dokładnie wszystko wymieszaj, aby kostki chleba równomiernie okleiły się drobinkami czosnku.
Na patelni rozgrzej oliwę (nie za dużo!) i smaż pieczywo, często mieszając, aż stanie się chrupkie i rumiane.

Zupę podaj z grzankiami, przystrojoną gałązką tymianku lub pietruszki.




Mam nadzieję, że Ci smakuje :D





wtorek, 9 lipca 2013

Chłodnik z botwinki

Czym zajadacie się się, gdy słońce szaleje za oknem, a z nieba leje się żar?
Moje lekarstwo idealne to chłodnik, na który i Was zapraszam:)




Chłodnik z botwinki
2 pęczki botwinki
1 średni burak
pęczek szczypiorku lub dymki
ogórek szklarniowy
4-5 jajek
750 ml maślanki naturalnej
400 ml gęstego jogurtu naturalnego
pieprz i sól do smaku
koperek (opcjonalnie)

Liście i łodygi botwinki umyj i drobno posiekaj, następnie zalej niewielką ilością wody i gotuj kilka minut, aż łodygi będą miękkie. Odcedź botwinkę i pozostaw do wystudzenia.
Jaja ugotuj na twardo,obierz i posiekaj w kostkę.
Ogórka umyj,obierz i zetrzyj na grubych oczkach.
Szczypiorek opłucz i posiekaj.
W dużej misce lub garnku wymieszaj maślankę z jogurtem, następnie dodaj podgotowaną botwinkę, posiekane jajka, szczypiorek i startego ogórka. Dopraw wszystko solą i pieprzem.
Buraka obierz i zetrzyj na drobnych oczkach, następnie dodaj do reszty składników- nada chłodnikowi wspaniały różowy kolor (możesz też buraka wcześniej podpiec i zetrzeć go po wystudzeniu).
Przed podaniem schowaj chłodnik na kilka godzin do lodówki. Serwuj z połówką jajka ugotowanego na twardo.

Smacznego!                                                               

                                                        


Zostawiam Was z tym letnim wpisem na kolejny tydzień- tymczasem zmykam się pakować, bo wcześnie rano wyruszam na wyczekane wakacje :D

Do przeczytania!

poniedziałek, 25 lutego 2013

Kremowa zupa brokułowo-ziemniaczana

Wspaniała, sycąca zupa na zimne popołudnia i wieczory. Prosta i szybka w przygotowaniu, w sam raz na początek tygodnia:)
Ugotowałam na zapas; jak to mówią ''raz, a dobrze'' :D
Pamięć podpowiada mi, iż już wielkokrotnie przekonywałam się, że obiad przygotowany na ''przynajmniej dwa dni'', często kończył się tego samego dnia, wieczorem. Ciekawe, jak będzie tym razem?


Kremowa zupa brokułowo-ziemniaczana
2 duże brokuły
5 sporych ziemniaków
1,5 litra bulionu
5 ząbków czosnku
1 serek kremowy (200g) Philadelphia light (lub inny kremowy)
50 g startego parmezanu
pieprz i sól
kilka gałązek świeżego tymianku lub innych ulubionych ziół (do podania)




Brokuły umyj i podziel na różyczki. Ziemniaki obierz i pokrój w mniejsze kawałki. Zalej warzywa bulionem i gotuj do miękkości. W międzyczasie obierz czosnek i przeciśnij go przez praskę; dodaj do zupy.
Gdy warzywa będą miękkie, dodaj serek kremowy i za pomocą blendera zmiel całosć. Dodaj starty parmezan, dopraw pieprzem i solą. Przed podaniem dodaj kilka listków świeżego tymianku.

Smacznego!



wtorek, 12 lutego 2013

Krem marchwiowo-kokosowy z karmelizowaną cebulą i grzankami paneer

Ta zupa powstała przez przypadek.
Z potrzeby chwili.
Z tego, co w domowej spiżarni.
Jej kolor znakomicie przełamuje szarugę za oknem.
Jest kremowa, wyraźnie marchwiowa, z nutką Wschodu:)
Zachęcam Was do spróbowania!

Krem marchwiowo kokosowy z karmelizowaną cebulą i grzankami paneer
850 g marchwi
1 puszka mleczka kokosowego
1 l bulionu warzywnego
1 łyżeczka curry (u mnie pikantne)
pół łyżeczki kolendry
szczypta soli
200 g sera paneer
1 duża czerwona cebula
2-3 łyzki oliwy
1 łyżka octu balsamicznego
4 łyżeczki brązowego cukru

Marchew obrać i pokroić w mniejsze kawałki. Zalać bulionem, doprowadzić do wrzenia i gotować na mniejszym ogniu, aż zmięknie. Dodać mleczko kokosowe, curry, kolendrę i przy użyciu blendera zmielić wszystko na gładką, kremową masę. Doprawić solą.
Ser pokroić w kostkę wielkości ok. 1 cm i podsmażać na łyżce oliwy, często mieszając, aż zezłoci się ze wszystkich stron.
Na osobnej patelni rozgrzać resztę oliwy. Wrzucić pokrojoną w piórka cebulę i podsmażać. Po chwili dodać ocet balsamiczny i cukier. Cukier powinien się skarmelizować. Gdy cebula lekko zbrązowieje i będzie miękka, zdjąć patelnię z ognia.

Zupę podawać z serowymi grzankami i piórkami karmelizowanej cebuli.
Smacznego!





wtorek, 20 listopada 2012

Zimowy krem warzywny z winem

Zapraszam Was dziś na rozgrzewającą zupę z zimowych warzyw.
Tradycyjne smaki dobrze znanych, rodzimych plonów, urozmaicone odrobiną wytrawnego białego wina i świeżych ziół.
Moja wariacja na temat:)


Zimowy krem warzywny z winem
6 sporych  marchewek
2 duże pietruszki
cebula
2 średnie ziemniaki
1200 ml bulionu
kilka gałązek świeżego tymianku
kilka świeżych listków oregano
3 listki laurowe
1 kulka ziela angielskiego
200 ml białego wytrawnego wina
świeżo zmielony czarny pieprz
sól

Warzywa obrać, pokroić i umieścić w garnku, zalać bulionem, dodać listki laurowe i ziele angielskie, zagotować.  Dolać wino, zmniejszyć ogień i gotować do miękkości. Dodać świeże zioła. Wyjąć liście laurowe i kulkę ziela angielskiego, pozostałe składniki zmielić blenderem na gładką masę, doprawić pieprzem i solą.

niedziela, 11 listopada 2012

Kalafiorowa Babci

Ta zupa gości w mojej rodzinie odkąd pamiętam.
Delikatna, lekko słodka....niepozorna.
Gotowała ją moja Babcia, mój Tata, teraz gotuję ją ja.
Skromna w swej naturze, zaskakująco smaczna.
Choć kiedyś za nią nie przepadałam....ale chyba na wszystko w życiu przychodzi właściwy czas;)



Kalafiorowa z grzankami
spory kalafior, podzielony na małe różyczki
800 ml bulionu warzywnego lub drobiowego
600 ml mleka
5 łyżeczek cukru
pieprz i sól
szczypta gałki muszkatołowej
duża bułka pokrojona w kostkę o boku 1 cm
łyżka masła
2-3 łyżki oliwy

Kalafiora zalać bulionem i zagotować, zmniejszyć ogień i gotować kolejne 5-10 minut. Dodać cukier, dolać mleko, doprawić solą, odrobiną pieprzu i gałką. Gotować jeszcze przez chwilę, uważając by zupa nie wykipiała.

Na patelni rozgrzać oliwę z masłem, dodać pokrojoną bułkę. Zmniejszyć lekko ogień i podsmażać na złoty kolor, cały czas mieszając. Bułka łatwo się przypala!




Zupę podawać gorącą, z grzankami.
Smacznego!

 

piątek, 2 listopada 2012

Zupa z porów i cieciorki wg Jamiego Olivera

Ta zupa jest banalnie prosta w wykonaniu, do tego pyszna i sycąca. Bardzo dobrze wpasowuje się w jesienną aurę, więc jeśli jeszcze nie próbowaliście, to mam nadzieję, że wkrótce się to zmieni:)

Zupa z porów i ciecioki wg Jamiego Olivera
2 duże pory
2 puszki cieciorki
1 ziemniak
1 mała marchewka (to moja inwencja;)
3 ząbki czosnku
łyżka masła
2 łyżki oliwy
800 ml bulionu warzywnego
100 g parmezanu (dałam cheddar), startego
sól i pieprz do smaku


Warzywa umyłam, obrałam i pokroiłam.
Cieciorkę odcedziłam i przepłukałam wodą.
W rondlu rozgrzałam oliwę z masłem, następnie dodałam warzywa, chwilę podsmażałam, zalałam bulionem i gotowałam na średnim ogniu do miękkości.
Dodałam cieciorkę i drobniutko posiekany czosnek i gotowałam jeszcze przez chwilę.
Połowę zupy umieściłam w blenderze i dokładnie zmieliłam, po czym ponownie połączyłam z niezmieloną częścią; doprawiłam pieprzem i solą.

Zupę podałam w miseczkach, z dodatkiem sera, kilku kropli oliwy i świeżo zmielonego pieprzu.



sobota, 27 października 2012

Rozgrzewające dyniowe kociołki z curry

Pierwszy powiew zimy.....
Wywęszyła moment i dała o sobie znać, jakby wiedziała, że dziś w nocy nawet czas stanie po jej stronie.
Drzewo, które mijam codziennie, niemal całkiem ogołociało, tylko kilka samotnych liści wciąż uparcie tkwi na zmarzniętej gałęzi. Reszta utworzyła żółto-błotnisty dywan, który jeszcze przez chwilę poszeleści. A potem zniknie w otchłani wilgotnej szarości....
Tylko grube dynie śmieją się na pomarańczowo:)
Za kika dni i one wyladują w koszu z przeceną.
Teraz jeszcze trwa ich święto........




Dyniowe kociołki z curry
(porcja z dokładką dla dwóch osób)

3 małe dynie (ok. 12 cm średnicy)
puszka mleczka kokosowego
łyżeczka pikantnej przyprawy curry (hot curry)
łyżeczka kurkumy
pół łyżeczki imbiru
pół łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki suszonych płatków słodkiej papryki
garść świeżych listków kolendry
500 ml bulionu warzywnego
szczypta soli

Dynie (w całości) umyłam, osuszyłam, położyłam na blasze i piekłam w piekarniku nagrzanym do 200 stopni przez około 20-30 minut (dynie musza być na tyle miękkie, żeby dało się je łatwo wydrążyć, i na tyle twarde, by wydrążona dynia wciąż tworzyła w miarę sztywną miseczkę). Gdy zmiękły i lekko przestygły, z dwóch dyń odkroiłam górę i delikatnie wydrążyłam miąższ, tworząc dyniowe kociołki o grubości ścianki ok. 5-7 mm. Pozostały miąższ przełożyłam go garnka, usuwając przy tym częśc z pestkami.

Miąższ dyni zalałam mleczkiem kokosowym oraz bulionem i doprowadziłam całość do wrzenia, następnie za pomocą blendera zmiksowałam na gładką masę. Dodałam przyprawy i gotowałam na małym ogniu jeszcze przez chwilę. Na końcu dosypałam drobno posiekaną kolendrę.

Zupę podałam w dyniowch miseczkach, przystrojoną świeżym listkiem kolendry.




poniedziałek, 22 października 2012

Krem brokułowy z red leicesterem

Szaro- buro i mokro. Brrrrr.....
Nawet w dzień jakoś ciemno.
Ciepłe skarpety i herbata z miodem oraz dobra muzyka w tle wydają się być najlepszą alternatywą na takie poniedziałkowe popołudnie. A w zasadzie już wieczór.....
Nowa płyta Ani Dąbrowskiej brzmi cudnie...warto było czekać:)
Brokułowy krem wypełnia szaro-burość zielenią.


Krem brokułowy z red leicesterem
2 średniej wielkości brokuły
4 ząbki czosnku
2 średnie ziemniaki
1200 ml bulionu warzywnego
100 g sera red leicester (można zastąpić innym żółtym serem)
1 łyżka serka kremowego (typu Philadelphia)
pieprz i sól



Ziemniaki obieramy i kroimy na małe kawałki, brokuły dzielimy na różyczki. Warzywa zalewamy bulionem i gotujemy aż zmiękną. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Dodajemy serek kremowy oraz czosnek, gotujemy jeszcze przez chwilę. Zupę rozdrabniamy blenderem do uzyskania kremowej, gładkiej konsystencji. Doprawiamy pieprzem i solą.
Ser ścieramy na grubych oczkach i, zachowując kilka łyżek do dekoracji, dodajemy go do gorącej zupy- mieszamy aż prawie całkowicie się rozpuści.
Krem podajemy od razu, z wierzchu posypujemy pozostałym serem.
Zupka wspaniale rozgrzewa, smacznego!

sobota, 6 października 2012

Krem z pieczonej dyni i papryki

Pomarańczowa królowa jesieni: dynia.
Do niedawna niedoceniana, posądzana o brak smaku, a jednak idealna m. in. do zup, ktore jesienią pochłaniam hektolitrami.
I chyba tylko Halloween przyczyniło się do jej rosnącej sławy, inaczej leżałaby zapomniana w cieniu kabaczków i cukinii.
To moje pierwsze podejście w tym sezonie. Według mnie bardzo udane:) Jak znalazł na chłodne popołudnie.



Krem z pieczonej dyni i papryki
pół średniej dyni
3 papryki (użyłam zieloną, żółtą i czerwoną)
3 duże ząbki czosnku
1 cebula
2 marchewki
2,5 łyżeczki wędzonej sproszkowanej papryki
1 płaska łyżeczka kurkumy
4 łyżki oliwy
700 ml bulionu warzywnego
pieprz i sól do smaku

Dynię obrałam i wydrążyłam pestki. Miąższ pokroiłam w dość spore kostki, które wymieszałam z 2 łyżkami oliwy i ułożyłam na blasze.
Pozostałe warzywa również obrałam, pokroiłam na mniejsze kawałki (z wyjątkiem czosnku, którego ząbki dodałam w całośći), polałam pozostałymi 2 łyżkami oliwy, posypałam łyżeczką wędzonej papryki i przełożyłam na drugą blachę.
Tak przygotowane warzywa piekłam w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C przez około 30 minut.
Upieczone warzywa przełożyłam do garnka i zmieliłam blenderem na gładki mus. Dodałam bulion, kurkumę, wędzoną paprykę i gotowałam całość na małym ogniu przez kilka minut. Doprawiłam solą i pieprzem do smaku.


Zupę podałam z odrobiną śmietanki i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.



poniedziałek, 24 września 2012

Rozgrzewający krem z marchwi

Szarugi ciąg dalszy. Odzwyczaiłam się już od deszczu, a tu jak na złość.....Poniedziałek rozpoczęłam lądując wprost pod wielką falą, która wyskoczyła z ogromnych rozmiarów kałuży, tuż po tym jak wjechał w nią rozpędzony van.....no to chyba gorzej już nie będzie???
Zimno mi....
Własnoręcznie i bez wyrzutów sumienia przerwałam wakacje kaloryferom, niech grzeją:)
A od środka, na rozgrzewkę, soczyście pomarańczowa zupka.
I od razu robi się przyjemniej!


Rozgrzewający krem z marchwi
7 -8 średnich marchewek
pół cebuli
ok. 2 cm korzenia imbiru
1300 ml bulionu warzywnego
pół pomarańczy (obranej)
gałązka świeżego rozmarynu
gwiazdka anyżu
łyżka masła
pół łyżeczki nasion chilli (crushed chilli)
oliwa z oliwek do podania
odrobina soli (opcjonalnie)



Marchew, imbir i cebulę obieramy, kroimy w mniejsze kawałki, zalewamy bulionem i zagotowujemy.
Dodajemy gałązkę rozmarynu, kawałki pomarańczy, masło, anyż i chilli. Wszystko gotujemy pod przykryciem na małym ogniu aż marchew zmięknie. Wyjmujemy gwiazdkę anyżu i rozmaryn i za pomocą blendera rozcieramy całość na gęsty krem.
W razie potrzeby doprawiamy solą.

Zupę podajemy od razu, delikatnie skrapiamy ją oliwą z oliwek.


niedziela, 12 sierpnia 2012

Krem z kukurydzy i pora z winną nutą

W mojej lodówce od tygodnia spoczywały 2 kolby kukurydzy, piękne, żółciutkie. Postanowiłam więc zakończyć ich lodówkowy żywot i wymyśliłam zupę. Letni krem z winem w tle.

Krem z kukurydzy i pora z winną nutą
2 kolby kukurydzy (lub kukurydza z puszki)
1 dorodny por
pół słodkiego ziemniaka
szklanka białego wytrawnego wina
1 litr bulionu warzywnego
pieprz i sól
łyżeczka kolendry
listki mięty
jogurt lub kwaśna śmietana (do podania)

Podgotowujemy kolby przez ok 15 min i oddzielamy ziarna (dużym nożem). Pora myjemy i siekamy, ziemniaka obieramy i kroimy w kostkę. Kukurydzę, pokrojonego pora, i ziemniaka zalewamy winem i doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy bulion, gotujemy aż warzywa zmiękną, po czym mielimy wszystko w blenderze. Doprawiamy kolendrą oraz pieprzem i solą, wedle potrzeby. Na końcu dodajemy drobno posiekane listki mięty.Gotujemy jeszcze przez chwilę. Serwujemy udekorowane łyżką śmietany lub jogurtu.


poniedziałek, 11 czerwca 2012

Grochówka. Lekka.

Na wyspach pogoda nas w tym roku nie rozpieszcza. Ile deszczu może spaść na wiosnę??? Patrząc za okno....co niemiara.
Aura nastraja raczej jesiennie. W takie popołudnie jedyne co jest w stanie pomóc mi przetrwać tę szarugę to zupa. Gęsta, treściwa. Grochówka.

Grochówka
500 g żółtego łuskanego grochu
2,5 litra bulionu warzywnego
5 dużych marchewek
3 średnie cebule
kilka ząbków czosnku
majeranek
liście laurowe
ziele angielskie
pieprz i sól
odrobina magi

Groch płuczemy, po czym zalewamy go bulionem i gotujemy do miękkości.
Marchew, cebulę i czosnek obieramy i kroimy na mniejsze kawałki. Dodajemy do grochu po około 20 minutach od zagotowania. Dodajemy 3 liście laurowe, 2 łyżki majeranku, 2 ziarenka ziela angielskiego, sól i pieprz oraz magi. Gotujemy na małym ogniu około 20 minut.
Wyjmujemy liście laurowe, odlewamy około 750 ml zupy, a pozostałą jej część mielimy za pomocą blendera na gładką masę. Łączymy obie części zupy, gotujemy jeszcze przez chwilę.
Podajemy z kromką świeżego, domowego chleba z masłem.


Oby wkrótce wyszło słońce...
Miłego wieczoru.

Krecia


poniedziałek, 21 maja 2012

Pietruszkowy krem z jabłkiem

Zupy to cudowny wynalazek ludzkości:) To prawdziwe pole do popisu, tyle smaków i barw. Są pożywne, zdrowe, znakomicie rozgrzewają, mogą stanowić alternatywę dla ciężkiego obiadu , myślę że są też sprzymierzeńcem dbających o linię;)
Ja jestem fanką zarówno tych tradycyjnych, polskich, z ''okrasą'' (choć te przed sezonem plażowym to chyba nie jest najlepsze rozwiązanie), jak i tych czysto warzywnych, kremowych.
I  taka właśnie jest moja dzisiejsza propozycja. Zupę podano!

Pietruszkowy krem z jabłkiem
5 dużych pietruszek (korzeniowych)
2 średnie cebule
1 kwaśne jabłko
2 łyżki oliwy
1 litr bulionu warzywnego
sól i pieprz
natka pietruszki
odrobina zagęszczonego niesłodzonego mleka lub śmietany

Pietruszkę i cebulę obieramy i kroimy na kawałki. W rondelku rozgrzewamy oliwę i podsmażamy na niej nasze warzywa aż ich krawędzie nabiorą brązowych odcieni. Następnie zalewamy wszystko bulionem i zagotowujemy. Jabłko obieramy, kroimy i dodajemy do reszty składników. Całość gotujemy aż warzywa zmiękną, po czym rozdrabniamy blenderem do uzyskania kremowej konsystencji. Doprawiamy solą i odrobiną pieprzu (opcjonalnie). Przed podaniem dodajemy drobno posiekaną natkę. Przyozdabiamy zielonymi listkami i kleksem z zagęszczonego mleka.







Krecia

sobota, 19 maja 2012

Ognisty krem paprykowy

Lubicie paprykę? Ja bardzo, w zasadzie pod każdą postacią....uwielbiam jej kolory, mięsistą strukturę, zapach i smak. Uwielbiam ją też za uniwersalność zastosowań, prezencję i wartości odżywcze.
Dziś proponuję zupę- krem, opartą na grillowanej papryce właśnie. Danie proste i konkretne, zachwycające barwą i zapachem. Zarówno mnie, jak i mojego M. zupka uwiodła od ''pierwszego razu'' i znajduje się w czołówce naszego domowego rankingu zup:)

Ognisty krem paprykowy
6 słodkich papryk (u mnie 2 pomarańczowe i 4 czerwone)
5 dużych ząbków czosnku (całych)
3 średnie młode ziemniaki
1000-1200 ml bulionu warzywnego
zioła prowansalskie
łyżeczka ostrej papryki
łyżka ulubionego ketchupu
odrobina śmietany (u mnie zagęszczone mleko)
sól
oliwa z oliwek
świeże zioła do dekoracji

Z papryk wykrawamy gniazda nasienne, umyte warzywa kroimy na mniejsze kawałki, czosnek obieramy, wszystko razem polewamy 2-3 łyżkami oliwy z oliwek, posypujemy ziołami i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 180 stopni przez około 30-40 minut (aż warzywa pięknie się przypieką i ich krawędzie nabiorą złocisto-brązowego koloru).
Upieczone warzywa zalewamy odrobiną bulionu i za pomocą blendera mielimy na gęstą, gładką papkę.
Następnie dolewamy pozostały bulion (proponuję dolewać go stopniowo, w zależności od tego jak gęstą zupę chcemy otrzymać; ja lałam ''na oko'', więc ciężko mi precyzyjnie określić ilość;).
Całość doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień, doprawiamy solą, papryką (jeśli lubicie pikantne smaki) i ketchupem.
Zupkę podajemy udekorowaną śmietanowym kleksem i listkami świeżych ziół.


Komu cieknie ślinka? Zatem...do dzieła!
Krecia

Kremowa zupa szparagowa z pulpecikami drobiowymi

Dziś propozycja lekka i wiosenna, a że sezon na szparagi się rozpoczął, to aż żal byłoby nie wykorzystać tego delikatnego warzywa w naszym domowym gotowaniu.
Przyznam, że przez długi czas szparagi nie kojarzyły mi się z jakimś wybitnym smakiem, teraz jednak, zachęcona mnogością przepisów z ich udziałem pojawiających się na innych blogach, postanowiłam odkryć te cudeńka na nowo i....nawet M. z zadowoleniem potwierdził, że było pysznie:)
Bezpośrednią inspiracją dla owego połączenia stał się wpis znaleziony tutaj.

Kremowa zupa szparagowa z drobiowymi pulpecikami
2 pęczki szparagów (u mnie zielone)
1 litr bulionu warzywnego
150 ml śmietany kremówki (u mnie w zastępstwie gęsty jogurt naturalny)
łyżka masła
sok z połowy cytryny
żółtko
2 łyżki mąki ziemniaczanej
pieprz i sól
łyżeczka cukru
natka pietruszki do dekoracji

I na pulpeciki
filet z piersi kurczaka
1 cebula
majeranek
sól i pieprz
otręby owsiane (użyłam zamiast bułki)
jajko
odrobina magi
kilka listków świeżego estragonu
oliwa do smażenia

Wszystkie składniki na pulpeciki mielimy, przy pomocy robota kuchennego, na jednolitą masę, tak aby nie kleiła się zanadto do rąk, w razie potrzeby dosypujemy otrębów.
Lepimy małe pulpeciki i obsmażamy je z dwóch stron, następnie przekładamy na blachę i pieczemy w piekarniku nagrzanym do 175 stopni przez około 20 min.
Szparagi dokładnie myjemy, odcinamy łebki i odłamujemy zdrewniałe końcówki. Jeśli używacie białych szparagów to należy je wcześniej obrać.
Łebki odkładamy, końcówki wyrzucamy, resztę kroimy na mniejsze kawałki, zalewamy wodą, dodajemy szczyptę soli i łyżeczkę cukru i gotujemy do miękkości (ok 15 min).
Za pomocą robota kuchennego mielimy wszystko na gładką, kremową masę.
Do zmielonych szparagów dodajemy nasz bulion, łebki szparagów, łyżkę masła, sok z cytryny i ponownie zagotowujemy. Doprawiamy pieprzem i solą, wedle potrzeby.
Żółtko dokładnie rozrabiamy z dwoma łyżkami mąki ziemniaczanej i śmietaną (lub jogurtem).
Gdy nasze łebki szparagowe są już miękkie (kilka minut od zagotowania) zdejmujemy zupę z ognia i intensywnie mieszając, dodajemy rozrobione żółtko z mąką i śmietaną. Zupa powinna stać się gęsta i kremowa. 

Zupę serwujemy udekorowaną pulpecikami i natką pietruszki.



Smacznego!
Krecia

Zupa szpinakowa z migdałami

Po dawce węglowodanów, jaką Wam ostatnio zaserwowałam (i tu, i tu) postanowiłam, że czas na coś lżejszego, choć nie mniej pożywnego:)
Przepis na zupę szpinakową z migdałami znalazłam na tej stronie i od razu wiedziałam, że znajdzie się ona w moim menu. Szpinak osobiście uwielbiam, pod każdą postacią, choć wiem, że wielu z Was kojarzy się on z okropnym zielskiem, do którego jedzenia, nie wiedzieć czemu, usilnie zmuszały Was mamy, babcie lub panie w przedszkolu.
Wśród wielu zapewne funkcjonuje też utarte niegdyś przekonanie, że szpinak jest obrzydliwy i już, i nie jest ono podparte żadnymi doświadczeniami smakowymi.
Ja zachęcam wszystkich do spróbowania tej soczysto zielonej zupki, a gwarantuję, że na niejednym stole wkrótce zacznie pojawiać się nie tylko owa zupa, ale i inne szpinakowe wariacje.

Zupa szpinakowa z migdałami
500g świeżych listków szpinaku
750 ml bulionu warzywnego
120g mielonych migdałów
odrobina żółtego sera
sól i pieprz do smaku
jogurt naturalny (w oryginale śmietana)



Umyty szpinak zalewamy bulionem i doprowadzamy do wrzenia, po kilku minutach od zagotowania za pomocą blendera  miksujemy wszystko do uzyskania w miarę gładkiej konsystencji. Dodajemy mielone migdały i gotujemy przez ok. 3 minuty na małym ogniu. Doprawiamy pieprzem i solą.
Przed podaniem posypujemy całość odrobiną startego żółtego sera, dekorujemy listkami szpinaku, kleksem z jogurtu i kilkoma posiekanymi migdałami.
Zjadamy z uśmiechem, czując satysfakcję z bogactwa: żelaza, witaminy c, wapnia, białka, błonnika i nienasyconych kwasów tłuszczowych, jakich właśnie dostarczyliśmy swojemu ciałku, przy stosunkowo niewielkim nakładzie pracy, czasu i pieniędzy:)

Krecia

Zupa porowa tajska

Gdy tradycja łączy się z nowoczesnością bardzo często mamy do czynienia z tworem zaskakującym, aczkolwiek interesującym. Tak jest i w przypadku tej zupy....
Bo czy istnieje bardziej powszechne warzywo niż por (tak, wiem: marchew cebula, ziemniaki...)?
A gdyby tak do pora dodać mleczko kokosowe, odrobinę chilli i limonkę?
Zapraszam do stołu!

Zupa porowa tajska
3 duże pory
sok z limonki
mała papryczka chilli (lub suszone- crushed chilli)
puszka mleczka kokosowego 400 ml
1,5 litra bulionu warzywnego
czerwona słodka papryka
odrobina wiórków kokosowych
sól

Pora myjemy i siekamy w talarki, gotujemy w bulionie do miękkości. Następnie, za pomocą blendera, rozdrabniamy wszystko by otrzymać dosyć gęstą papkę. Dodajemy mleczko kokosowe i surową czerwoną paprykę pokrojoną w drobną kosteczkę oraz wyciśnięty sok z limonki. Gotujemy ok 10 min na małym ogniu. Doprawiamy  drobniutko posiekaną papryczką chilli (tutaj niech każdy doda ilość wprost proporcjonalną do preferowanej pikanterii- przypominam, że papryczka im mniejsza, tym bardziej ostra!) oraz solą (wedle potrzeby).

Opcjonalnie można dodać wiórków kokosowych by potrawę nieco bardziej zagęścić.
Zupę serwujemy udekorowaną paprykowo-kokosowym kwiatkiem.

Przyznam się szczerze, że gdy pierwszy raz gotowałam tę zupę, to nie do końca przekonana byłam do owego połączenia smaków, jednak na skutek konsumpcji zmieniłam zdanie.

Mam nadzieję, że i wam przypadnie do gustu:)




Krecia