Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 grudnia 2014

Cranberry, orange and almond pudding- czyli żurawinowy pudding Nigelli Lawson

Nie mogę uwierzyć w to, jak długo mnie tu nie było...prawie 3 miesiące!
Czas ucieka jak z bicza strzelił.
Odkąd jest z nami Mały Człowiek życie przyspieszyło przynajmniej trzykrotnie, a coś takiego jak 'czas wolny' znikęło ze słownika dnia codziennego.
Od miesięcy czeka na mnie kilka książek i jedyne czym się rozkoszuję póki co, to widok ich okładek.
Praca, dom i Maluch wypełniają każdą chwilę. W zasadzie brak czasu na sen; zwłaszcza, że Mały Człowiek z niezwykłą konsekwencją wybudza się co 2, czasem co 3 godziny......Bycie Mamą to wyzwanie!;)

Ale jest pięknie:) Przed nami pierwsze wspólne Święta, bieganina, przygotowania....na pewno będzie inaczej. Czekam na nie z niecierpliwością.

W tym roku zamiast dojrzewających pierniczków, wymagających wcześniejszego planowania i zagniatania, na stole zagości piernik, który można przygotować w niecałe 2 godziny. Czas to teraz towar na wagę złota, szukam więc inspiracji na szybkie, ale nie mniej smaczne, świąteczne potrawy.

I taki jest ten pudding. Przygotowywałam go już wielokrotnie, ale jakoś nie doczekaał się jeszcze publikacji. Przepis, z niewielkimi modyfikacjami, zaczerpnęłam stąd. 




Żurawinowy pudding Nigelli Lawson
500-600 g żurawiny (użyłam świeżej, ale może też być mrożona)
50 g masła
3 łyżki cukru (użyłam cukru light muscovado)

175 g mąki
2 jajka
1 łyżeczka proszku do pieczenia
130 g cukru (u mnie light muscovado; w oryginale 175 g)
120 g stopionego i przestudzonego masła
2 łyżeczki domowej kandyzowanej skórki pomarańczowej (w oryginale olejek pomarańczowy)
ok. 50 g płatków migdałowych (lub posiekanych migdałow bez skórki)

W rondlu rozpuść 50 g masła, dodaj umytą żurawinę i cukier i podgrzewaj mieszając tak długo, aż żurawina zacznie pękać i stanie się miękka- uważaj jednak aby nie gotować jej za długo; owoce nie powinny całkem się rozpaść.




Nagrzej piekarnik do 175 stopni.
W misce ubij jajka z cukrem, następnie dodaj stopione masło, mąkę, proszek do pieczenia i skórkę pomarańczową. Zmiksuj wszystko, po czym przełóż połowę masy do wysmarowanej masłem formy (u mnie okrągła, 26 cm średnicy). Na masę rozłóż równomiernie przygotowaną wcześniej żurawinę i nakryj ją pozostałą ilością ciasta. Wierzch posyp płatkami migdałowymi.
Piecz około 45-50 minut.

Deser podawaj jeszcze ciepły, z kwaśną śmietaną lub gęstym jogurtem.

Smacznego!

środa, 17 września 2014

Chleb na wrzesień: z cydrem i jabłkami

Od mojego ostatniego udziału we wspólnej piekarni Amber minęły nie mniej, nie więcej tylko 2 miesiące. Jakoś tak się składa, że tylko co drugi miesiąc udaje mi się dołączyć do grupy piekarek i piekarzy.....może tak już być musi? Nawet nie szukam wymówek....lato minęło jak z bicza strzelił, a ja sierpień spędziłam z walizką w ręku....To zdecydowanie nie ułatwia planowania procesu odświeżania zakwasu i wyrastana chleba.
Z tym większą radością (i tęsknotą!) podjełam się piekarniczego zadania na ten miesiąc.
Chleb prawdziwie wczesnojesienny, z suszonymi jabłkami i cydrem, na zakwasie, wybrała dla nas Kamila z Ogrodów Babilonu. Przepis ten to dzieło J. Hamelmana, nie ma więc mowy o potknięciach.
A że jabłko to mój ukochany owoc, tym bardziej nie mogłam tego chleba nie upiec!

Jak dla mnie ten smak to mistrzostwo świata. W zasadzie nie potrzeba niczego więcej, aby go dopełnić. Odrobina świeżego masła, i uczta gotowa:)




Normandzki chleb jabłkowy
(cyt. za Kamilą)
160 g mąki chlebowej
100 g wody
30 g zakwasu (użyłam żytniego)

Składniki zaczynu dokładnie wymieszać, przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej na 12 godzin.

650 g mąki chlebowej
90 g mąki pszennej razowej (użyłam mąki razowej orkiszowej)
210 g wody
310 g cydru jabłkowego
20 g soli
5 g drożdży instant
260 g zaczynu
140 g suszonych jabłek

Włożyć do dzieży wszystkie składniki, z wyjątkiem jabłek i mieszać przez 3 minuty, aż otrzymamy ciasto o średniej gęstości. Następnie wyrabiać ciasto jeszcze 3 minuty, aby rozwinąć siatkę glutenu. Dodać pokrojone w kostkę jabłka i wyrabiać, aż równomiernie się rozmieszczą w cieście. Ciasto włożyć do miski, przykryć i pozostawić do wyrośnięcia od 1 do 2 godzin. Jeśli fermentacja wstępna będzie trwała 2 godziny, to należy złożyć ciasto po pierwszej godzinie. Ciasto podzielić na porcje, i uformować bochenki o okrągłym lub podłużnym kształcie, lub bułki i zostawić pod przykryciem do wyrośnięcia od 1 do 1 1/2 godziny. Chleb piec przy normalnej ilości pary w temperaturze 230° C przez 15 minut, i w temperaturze 225° przez 25 minut, aby zapobiec nadmiernemu ściemnieniu cukru w jabłkach i cydrze.




Z powyższych proporcji upiekłam jeden wielki bochenek.
Przed krojeniem wystudziłam go na kratce kuchennej.
Mimio, że jeden bochenek wygląda okazale, polecem upiec dwa mniejsze- ułatwia to późniejsze krojenie.

Tym, którzy też piekli, dziękuję za wspólną zabawę:

 W szczególności pozdrawiam Amber, która kolejny raz koordynowała nasze chlebowe przedsięwzięcie:)

sobota, 23 sierpnia 2014

Crumble śliwkowo-cynamonowe. Kruszonka po prostu...

Gdy byłam mała podróżowałam TAM w wiklinowym krzesełku na kierownicy składaka mojego Taty.  Wkrótce przesiadłam się na bagażnik, by miejsce z przodu odstąpić młodszej Siostrze. Nogi trzymałam szeroko, lub na specjalnych ''stopkach''- niezbyt bezpiecznie jak na dzisiejsze wymogi, lecz wtedy potrzeba była matką wynalazku. Dosłownie....
Pamiętam małe fontanny tryskające z kamieni osadzonych pośrodku mini skwerków...łapanie wody było prawdziwa frajdą...:)
Innym razem puszczaliśmy motorówkę na stawie..
Albo jedliśmy watę cukrową.

Wczoraj znów TAM byłam.

Szkoda, że zapachu lasu nie da się zamknąć w pudełku od zapałek....
Można by go nosić przy sobie, w kieszeni.....
Szum traw ukryć w szklanej butelce z miękkim korkiem i uchylać w potrzebie, od czasu do czasu....
Stare, wydeptane ścieżki nawinąć na szpulkę od nici i odwijać powoli. Spacerem....krok za krokiem.

TAM bardzo się przez lata zmieniło...
chyba na lepsze
...lecz dla mnie od zawsze na zawsze niezmienne.
Moje.
Zabawne, że wciąż sprzedają TAM watę cukrową....;)




Crumble, czyli kruszonka po prostu. Pyszny, prosty i szybki podwieczorek, który zawsze tak samo uwodzi smakiem. Możecie do niego użyć także innych owoców, ja jednak stawiam na śliwki lub jabłka. W końcu, jak na końcówkę sierpnia przystało, jest ich teraz pod dostatkiem! :)

Crumble śliwkowo-cynamonowe
ok. 700 g śliwek węgierek
100 g masła
80 g cukru trzcinowego
170 g mąki
1 łyżka zimnej wody (opcjonalnie)
1 łyżeczka cynamonu

Dodatkowo:
cukier puder do posypania
kwaśna śmietana
masło do nasmarowania formy


Śliwki umyj, przepołów i wypestkuj.
Masło pokrój w mniejsze kawałki. Dodaj mąkę, cukier i cynamon i zagnieć całość tylko do momentu, aż składniki zaczną łączyć się ze sobą w większe okruszki. W razie potrzeby dodaj łyżkę wody.
Na dno okrągłej i wysmarowanej masłem formy wysyp 2-3 garście kruszonki, następnie ułóż gęsto śliwki, skórką do dołu, jedna przy drugiej. Na wierzchu śliwek rozsyp resztę kruszonki. Całość wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C i zapiekaj przez około 30-40 minut. Śliwki powinny puścić sok, a kruszonka dobrze się przyrumienić.
Upieczone crumble delikatnie przestudź i oprósz cukrem pudrem. Podawaj lekko ciepłe z odrobiną kwaśnej śmietany.
Smacznego! :)



poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Waniliowy sernik z malinami. Pyszny!

Bycie Mamą nadało mojemu życiu nowego tempa.
Świat nagle podzielił się na ten ważny i ten bez znaczenia.
Wszystko zawirowało i teraz trzy razy zastanawiam się czy tak właśnie chcę wykorzystać swój "wolny" czas, o ile takowy istnieje;)
Zegar gwałtownie przyspieszył. Kolejne miesiące odmierzam kolejnymi za małymi śpioszkami. Niewiarygodne, jak szybko się kurczą.
I czasem tylko kłuje mnie gdzieś w środku, że te chwile mijają bezpowrotnie....

Odkąd nasz Synek jest z nami, żaden dzień nie jest taki sam.
Wieczorem tęsknię za kolejnym porankiem, by znów ujrzeć jego śmiejące się oczka. Rano porażają radością. W końcu wyspane dziecko to szczęśliwe dziecko:)
Jego głośny śmiech to najcudowniejszy dźwięk pod słońcem.

Kiedyś zastanawiałam się jak to będzie: być odpowiedzialnym za inną istotkę i trzymać cały jej los w swoich rękach. Przerażała mnie trochę ta myśl...Ogrom tajemnej wiedzy jaką należy posiąść, by należycie przebrnąć przez kolejne etapy ciąży i macierzyństwa.

Dziś już wiem, że nie ma przepisu na bycie supermamą.
Wszystko przychodzi z czasem.
Jedyne co mogę robić, to...słuchać intuicji i jak najlepiej starać się poznać swoje dziecko. Codziennie na nowo. Bo w życiu Małego Człowieka każdy dzień przynosi coś nowego.

Tak więc staram się.....
...i może dlatego od jakiegoś czasu tak rzadko tu bywam???

Bycie Mamą uzależnia!:)))




Sezon na maliny w pełni, nie mogłam więc powstrzymać się przed dodaniem ich do sernika.
To sernik intuicyjny. Wyszedł znakomicie.
Jest lekki, puszysty, a zarazem mokry i treściwy, jak na sernik przystało. Dodatek kwaskowych malin przełamuje łagodny smak sera.
Koniecznie spróbujcie!

Sernik waniliowy z malinami
(na wysoką tortownicę, 20 cm średnicy) 
Spód:
120 g okrągłych biszkoptów
65 g masła

Masa serowa:
500 g twarogu (użyłam chudego), trzykrotnie mielonego
250 g serka mascarpone
180 ml śmietany 18%
3 jajka
2 białka
100-120 g cukru
ziarenka wyłuskane z jednej laski wanilii

Dodatkowo:
maliny, ok. 300 g
cukier puder do posypania




Biszkopty umieść w pojemniku  blendera i zmiksuj na drobne okruszki. Dodaj rozpuszczone masło i miksuj jeszcze przez kilka sekund, aż okruszki zaczną się sklejać. Powstałą masą biszkoptową wyklej dno natłuszczonej tortownicy.

Zmielony twaróg połącz ze śmietaną i serkiem mascarpone.
Żółtka oddziel od białek. Do żółtek dodaj cukier i ziarenka wanilii i ubij całość na puszystą, gęsta masę.
Nie przerywając ubijania dodawaj małymi porcjami masę serową.
Białka ubij na sztywna pianę i delikatnie wmieszaj w całość (ja użyłam w tym celu szpatuły).

Masę serową wylej na przygotowany wcześniej spód.
Na wierzchu ułóż gęsto maliny, jedna przy drugiej.
Sernik piecz w kąpieli wodnej w piekarniku nagrzanym do 170 stopni C, przez ok. 50 minut. Jeśli wierzch sernika zacznie zbyt szybko się rumienić, nakryj go folią aluminiową.
Upieczony sernik pozostaw w wyłączonym i uchylonym piekarniku do wystudzenia. Następnie przełóż go do lodówki, najlepiej na całą noc.
Przed podaniem posyp cukrem pudrem i udekoruj mrożonymi malinami.

Smacznego!






poniedziałek, 26 maja 2014

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką

Pierwszy Dzień Matki.
Małe śmiejące się oczka o poranku.
Cenniejsze niż tysiące kwiatów.
Pulchne paluszki mocno trzymające mnie za palec.
Pierwsze umiejętności Małego Człowieka cieszą bardziej niż kartka z serduszkiem.
Radosne popiskiwanie wypełnia wspólne chwile.

Pierwsze drożdżowe z rabarbarem tej wiosny.
Klasyk sezonu.
Smak rodzinnego domu.
Mistrzostwo świata Mamy. Od lat tak samo wspaniałe.

Dzisiejsza odsłona: drożdżówki.
Mam nadzieję, że mój Synek, gdy dorośnie, polubi je równie mocno:)
Że, podobnie jak ja, będzie je kojarzył z ciepłem domu.




Przepis jest modyfikacją przepisu na pszenno-orkiszowe drożdżówki z serem i truskawkami.

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką
Zaczyn:
200 ml ciepłego mleka
10 g suszonych drożdży (lub 30 g świeżych)
łyżeczka cukru

Ciasto:
wyrośnięty zaczyn
500 g mąki pszennej
1 jajo
4 żółtka
90 g masła
łyżka aromatu waniliowego
100 g cukru

400 g rabarbaru

Kruszonka:
70 g masła
80 g cukru
140 g mąki
2-3 łyżki zimnej wody (opcjonalnie)

Lukier:
1 szklanka cukru pudru
sok z połowy cytryny
2-3 łyżki wody




Przygotuj zaczyn: podgrzej mleko, rozpusć w nim łyżeczkę cukru oraz drożdże. Odstaw na 10 minut w ciepłe miejsce, aby wyrósł.
Jajo i żółtka ubij mikserem na puszustą pianę. Nie przerywając ubijania dodaj cukier oraz aromat waniliowy. Do masy jajecznej dodaj wyrośnięty zaczyn i przesiej mąkę. Wymieszaj wszystko drewnianą łyżką lub mikserem. Na końcu dodaj rozpuszczone i przestudzone masło, po czym wyrób ciasto, aż będzie gładkie i lśniące. Miskę z ciastem nakryj czystą ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrastania na około godzinę.

Rabarbar umyj i pokrój na mniejsze cząstki.

Aby przygotować kruszonkę posiekaj drobno masło i lekko zagnieć je z cukrem i mąką. W razie potrzeby (gdy ciasto będzie zbyt suche) dodaj 2-3 łyżki zimnej wody. Nożem z zaokąglonym czubkiem  dynamicznie siekaj całość, aż uzyskasz mniejsze i większe grudki.




Wyrośnięte ciasto podziel na 13 części (jeśli ciasto będzie kleić się do rak, nie podsypuj go mąką, a zwilż ręce wodą). Z każdej uformuj okrągły placek grubości ok. 1,5-2 cm.
Placki układaj na blasze w odstępach od siebie- jeszcze sporo urosną. W każdy placek wciśnij kilka kawałków rabarbaru. Na wierzchu rozsyp równomiernie kruszonkę. Tak przygotowane drożdżówki nakryj ponownie ściereczką i odstaw na około 20-30 minut.

Drożdżówki piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 25-30 minut.
Przestudzone możesz udekorować lukrem.
Smacznego!




A jeśli lubicie wypieki z rabarbarem, polecam Wam także:
Orkiszową drożdżówkę z rabarbarem
Orkiszową tartę z rabarbarem
Mufinki owsiane z rabarbarem
Tort czekoladowo-rabarbarowo-śmietanowy

wtorek, 8 kwietnia 2014

Mały Człowiek, wiosna i drożdżowy wieniec z jabłkami

Odkąd jest z nami Mały Człowiek, moje życie przeniosło się w inny wymiar.
Nie istnieje dzień i noc, tylko czas snu, spaceru, karmienia, przewijania.
Znajduję w sobie siły, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
Od jakichś 3 miesięcy nie przespałam ciągiem ani jednej nocy (tak, tak;  końcówka ciąży również bywa dokuczliwa;) Kto przeżył, ten wie o czym mówię:)

I okazuje się, że można. I może być tak pięknie:)

Jeden mały uśmiech wynagradza wszystko.
Uścisk małej rączki doładowuje akumulator lepiej niż poranna dawka kofeiny (niemal nieobecnej w moim życiu od jakiegoś czasu;).
Spojrzenie pełne ufności sprawia, że ból głowy mija jak ręką odjął.
Naturalny egoizm ustępuje miejsca trosce o Małe Ciałko, stuprocentowo od nas zależne.

Czas karmienia sumuje się w długie godziny i uczy cierpliwości.
To również czas długich przemyśleń.

Nawet nie wiem kiedy minęły dwa lata, odkąd powstał ten blog.
Było to jakoś w marcu, dwudziestego któregoś. Nie wiem, bo pierwotną wersję strony usunęłam.
Zresztą to tylko data.
Przez te dwa lata wiele się zmieniło, ale na szczęście równie dużo pozostało niezmienne.
Przy tej okazji dziękuję Wam serdecznie, że tu zaglądacie, że zostawiacie swoje ślady.
I choć nie lubię podsumowań, to muszę stwierdzić, że były to dobre dwa lata. Bardzo dobre.
Co najważniejsze, lata w których udało mi się zrealizować kilka marzeń.
A to zawsze napędza do działania :) Do snucia kolejnych planów.

Niepostrzeżenie nadeszła wiosna, którą uwielbiam. Tylko moja szafa ciągle straszy zimą ;)

Przybycie Małego Człowieka pośrednio spowodowało, że w przeciągu kilku miesięcy udało mi się spędzić z rodziną więcej czasu, niż w ciągu ostatnich kilku lat.
Pomieszkać w domu bez pakowania walizki.
Bezcenne:)

Mało mnie na blogu (w zasadzie zniknęłam!).
Czasem nie włączam komputera przez 4, 5 dni. Kiedyś nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji.
I choć często łapie się na tym, że brakuje mi mojej obecności tutaj i obiecuję sobie, że ''jutro napiszę", to niestety, okazuje się, że i planowanie, i bycie ''na czas'' oznacza teraz coś zupełnie innego, niż do tej pory. 

Niepozorna zmiana pieluchy w najmniej oczekiwanym momencie potrafi wywrócić mistrzowsko opracowany harmonogram do góry nogami.
Przespana noc jest jak wygrana na loterii (ciągle gram, a wiadomo jak to z loteriami bywa;)
Worki pod oczami to niemal element makijażu :)))
Czas "tylko dla siebie", w zależności od łaskawości Małego Człowieka, to nieraz 5 -10 minut na szybki prysznic, gdzie użycie balsamu do ciała staje się prawdziwym rarytasem;)
Do tego dochodzą wyrzeczenia natury dietetycznej... na szczęście moje ukochane jabłka to owoc ''bezpieczny'':)

Macierzyństwo jest cudne, ale ma swoja cenę.
I, nie ma co ukrywać, wywraca życie do góry nogami. A każdy, kto twierdzi inaczej- zwyczajnie kłamie.

Pisząc to, wiem jedno- chyba nigdy nie czułam się bardziej szczęśliwa, potrzebna i spełniona.
Natura sprytnie to wymyśliła;)


Dzisiejszy wieniec to ponowna odsłona duetu dla mnie idealnego: drożdżowego ciasta i prażonych jabłek.
Przepis na ciasto znalazłam tutaj.
Nadzienie to prosta jabłkowa wariacja na temat.

Drożdżowy wieniec z prażonymi jabłkami i żurawiną
Ciasto:
300 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
170 ml ciepłego mleka
15 g świeżych drożdży
1 łyżka cukru
30 g stopionego i ostudzonego masła
1 żółtko

Nadzienie:
1,5 kg ulubionych jabłek, obranych, pokrojonych na cząstki
2 łyżki oleju
80 g suszonej żurawiny
1 łyżeczka domowej przyprawy do piernika (można pominąć)
1 czubata łyżeczka cynamonu
80 g cukru demerara

Dodatkowo:
1-2 łyżki stopionego masła, do posmarowania ciasta




Przygotuj zaczyn: drożdże rozkrusz i rozpuść w mleku; dodaj łyżeczkę cukru i łyżkę mąki, wymieszaj całość i odstaw na 15 minut.
Mąkę przesiej do miski, dodaj sól, wyrośnięty zaczyn, resztę cukru, żółtko i masło, po czym zagnieć elastyczne ciasto. Uformuj z ciasta kulę, przełóż do naoliwionej miski, nakryj ściereczką i odstaw w cieple miejsce, aby podwoiło swoją objętość.
W międzyczasie rozgrzej na patelni olej i upraż na nim obrane i pokrojone w cząstki jabłka. Dodaj cukier, przyprawy i żurawinę. Gdy jabłka będą półmiękkie, a cukier się skarmelizuje, zdejmij jabłka z ognia i odstaw do przestudzenia.
Wyrośnięte ciasto przełóż na lekko oprószoną mąką stolnicę i rozwałkuj na prostokąt grubości około 3 mm.
Na wierzchu ciasta równomiernie rozłóż podprażone jabłka, zostawiając około 1-1,5 cm z każdej strony.
Zwiń ciasto w rulon, wzdłuż dłuższego boku, a następnie przetnij rulon wzdłuż na pół, pozostawiając złączony jeden jego koniec. Ułóż polówki rulonu nacięciem w górę i zawiń na przemian- jedna przez drugą. Z tak splecionego ciasta uformuj wieniec i przełóż go na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ponownie nakryj ciasto ściereczką i pozostaw do wyrastania na około 30 minut.
Piekarnik nagrzej do 200 stopni C. Wieniec posmaruj roztopionym masłem i piecz przez około 30 minut, zmniejszając temperaturę do 170 stopni C po około 20 minutach.
Upieczony wieniec możesz posypać cukrem pudrem.

Smacznego!





niedziela, 23 lutego 2014

Na niedzielę: drożdżowe racuchy z jabłkami

Są takie śniadania, które bezzwłocznie powodują uśmiech na twarzy.
Przywołują dobre wspomnienia, beztroski czas, poczucie bezpieczeństwa.
Niosą w sobie zapach domu.
I przekonanie, że jest ktoś, kto się o nas troszczy.
Że wystarczy odrobina serca i dobrych chęci, by ze zwykłego posiłku uczynić prawdziwą ucztę.
Zalać miłością.
Nie ma znaczenia, że zdarzają się tylko od czasu do czasu.
Nie ma znaczenia, że niejeden dietetyk chwyciłby się za głowę.




Na mojej liście króluje połączenie drożdżowego ciasta i smażonych jabłek.
Nie jadłam całe wieki, aż do teraz...

Całe szczęście, że pewne rzeczy pozostają w życiu niezmienne i wciąż tak samo proste:)


Przygotowując racuchy, skorzystałam z proporcji na ciasto znalezionych u Liski; są idealne!

Drożdżowe racuchy z jablkami
250 g mąki
20 g świeżych drożdży
50 g rozpuszczonego i przestudzonego masła
250 ml ciepłego mleka
2 jajka
20 g drobnego cukru z wanilią

Dodatkowo:
3 średnie jabłka, obrane i pokrojone na małe plasterki
olej do smażenia
cukier puder
syrop klonowy
ręcznik papierowy, do odsączenia nadmiaru tłuszczu




Drożdże wkrusz do ciepłego mleka; dodaj łyżeczkę cukru i łyżkę mąki i mieszaj do rozpuszczenia. Odstaw zaczyn na 15 minut, aby wyraźnie wyrósł.
Pozostałą mąkę przesiej do miski.
W osobnej misce ubij jajka z cukrem. Następnie, nie przerywając ubijania, dodaj wyrośnięty zaczyn, masło oraz mąkę (możesz zmniejszyć obroty miksera).
Ciasto powinno być lśniące i gładkie.
Miskę z ciastem przykryj folią spożywczą i odstaw na około godzinę, aż ciasto podwoi objętość.

Do wyrośniętego ciasta wmieszaj kawałki jabłek.
Na głębokiej patelni rozgrzej olej (Liska zaleca temperaturę smażenia 180 stopni C) i drewnianą łyżką nakładaj niewielkie porcje ciasta, smażąc racuchy po ok. 3 minuty z każdej strony.
Układaj placuszki na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, aby odsączyć namiar oleju.
Podawaj ciepłe, posypane cukrem pudrem i/lub polane syropem klonowym.

Udanej niedzieli!:)






Racuchy dodaję do lutowej listy  "Na zakwasie i na drożdżach".


piątek, 24 stycznia 2014

Smoothie pełen energii

Za oknem -14 stopni C.
Zamrznięte warstwy śniegu skrzą się w porannym słońcu. Pięknie:)
Uwielbiam taką aurę.
Zimo, trwaj!

I tylko warzyw i owoców mi brak.
Bo te zimowe, to w końcu nie to samo, co sezonowe.
Brak witamin rekompensuję sobie mega kremowym smoothie.
By choć przez kilka chwil poczuć zastrzyk prawdziwie słonecznej energii. Spróbujcie! :)




Energetyczny smoothie
1 duży dojrzały banan
1 średnie mango
pół awokado
pół pomarańczy
szklanka mleka/jogurtu/kefiru
łyżka miodu (opcjonalnie)
kostki lodu (opcjonalnie)

Owoce obierz i pokrój w cząstki. Wszystko włóż do pojemnika blendera, dodaj miód, mleko/jogurt/kefir (i lód) i zmiksuj całość na wysokich obrotach do uzyskania gładkiej, kremowej konsystencji.
Podawaj od razu, z plasterkiem pomarańczy.



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Wilgotny chlebek bananowo-jabłkowy z migdałami

Pomysł na ten chlebek zrodził się z faktu posiadania 3 bananów w niemal czarnych skórkach oraz dwóch nieco podeschniętych jabłek. Taki domowy recycling:) Wszak marnować jedzenia nie przystoi.
A to wszystko bez użycia mikasera; jedyne czego potrzeba do przygotowania tego chlebka-ciasta to widelec, miska, tarka i chęci oczywiście. Wszystko nie zajmie Wam więcej niż 15 minut.
A efekt: więcej niż bardzo zadowalający :D
Wilgotny, ciężki, pachnący, z chrupiącymi migdałami, i taki jesienno-zimowy, w sam raz do herbaty z cynamonem i sokiem z pomarańczy. W sam raz na pierwsze mrozy i śniegi, w sam raz przed iście piernikowym obżarstwem, do którego pozostały raptem 2 tygodnie.......




Chlebek bananowo-jabłkowy z migdałami
3 średnie, bardzo dojrzałe banany
2 średnie jabłka, obrane ze skórki
100 g roztopionego i przestudzonego masła
100 g brązowego cukru
130 g mąki pszennej razowej
100 g otrębów owsianych
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3/4 łyzeczki proszku do pieczenia
1 łyżka likieru amaretto (opcjonalnie)
3 garście płatków migdałowych plus odrobina do posypania wierzchu




Banany rozgnieć widelcem na papkę. Jabłka zetrzyj na grubych oczkach. Dosyp cukier i wymieszaj całość. Dodaj rozmącone jajka, ostudzony tłuszcz, amaretto, cynamon; ponownie wymieszaj. Wsyp mąkę, otręby, proszek do pieczenia oraz sodę. Mieszaj przez chwilę, aby składniki dobrze się połączyły. Na końcu dodaj płatki migdałowe.

Wymieszaną masę przełoż do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki 28 x 10 cm. Wierzch posyp płatkami migdałowymi.

Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około godzinę (sprawdzaj patyczkiem; jeśli po wyjęciu z ciasta jest suchy, ciasto jest upieczone). Jeśli po ok. 30 minutach wierzch chlebka zbyt szybko się zrumieni, a środek będzie jeszcze bardzo mokry, obniż temperaturę pieczenia do 165 stopni C.

Chlebek studź na kratce kuchennej, krój po całkowitym wystudzeniu.
Smacznego i udanego tygodnia Wam życzę!








niedziela, 1 grudnia 2013

Sernik waniliowy z żurawinami


1 Grudnia.....
Sąsiad obwiesił dziś światełkami cały dom. Zrobiło się nastrojowo:)
Za chwilę Mikołajki,a potem ani się obejrzymy jak wszyscy zasiąsiedziemy do tej jedynej kolacji w roku.
Lubię na nią czekać.
Bo przecież Grudzeń to miesiąc czekania. Kompletowania podarków, listy zakupów; odkurzania kątów.
Każdy chce być gotowy.
Ustrojony.
W czerwień, srebro, złoto i biel.

Dziś sernik ustroiłam czerwienią. Pasuje jak ulał.

Robi się zimowo.......
Uwielbiam ten czas!


Sernik waniliowy z żurawinami
Spód:
250 g herbatników maślanych
50 g stopionego masła
2 łyżeczki ciemnego kakao

Masa serowa:
200 g twarogu chudego
500 g ricotty
3 duże jajka
ziarenka z jednej laski wanilii
100 g cukru pudru
50 g roztopionego i ostudzonego masła
3-4 łyżki mąki tortowej
1 łyżeczka proszku do pieczenia (opcjonalnie)

Warstwa żurawinowa:
300 g świeżej żurawiny (można użyć mrożonej)
50 g masła
3 czubate łyżki brązowego cukru




Herbatniki, roztopione i przestudzone masło oraz kakao umieść w misie blendera i zmiksuj do uzyskania w miarę drobnych i klejących okruszków. Przygotowaną masą wyklej dno tortownicy (użyłam tortownicy o średnicy 28 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i lekko ubij spód dłonią. Wstaw blachę do lodówki na około 20-30 minut.

Twaróg zmiel dwukrotnie (lub umieść w blenderze i miksuj do uzyskania gładkiej, bezgrudkowej masy), dodaj ricottę oraz cukier puder i ziarenka wanilii. Ubijaj do połączenia składników. Nie przerywając ubijania dodawaj po jednym jajku, a następnie roztopiony tłuszcz, mąkę i proszek do pieczenia.
Masę serową wylej na wcześniej przygotowany herbatnikowy spód.

Żurawinę umyj i włóż do rondelka. Dodaj masło z cukrem i podgrzewaj wszystko przez około 10 minut, regularnie mieszając, aż żurawina zacznie się lekko rozpadać, a cukier się rozpuści- całość powinna mieć konsystencję w miarę gęstego musu. Zdejmij garnek z palnika i odstaw do przestudzenia.

Piekarnik nagrzej do 180 stopni C. 
Na wierzch masy serowej wyłóż żurawinę.
Na dolną półkę piekarnika wstaw naczynie żaroodporne wypełnione do połowy wrzątkiem.
Sernik postaw na środkową półkę i piecz przez około 40-45 minut.
Po tym czasie uchyl lekko drzwiczki i pozwól sernikowi ostygnąć w piekarniku.
Jak to sernik, i ten ma to do siebie, że najlepiej smakuje na drugi dzień, po nocy spędzonej w lodówce, o ile oczywiście jesteście w stanie tak długo i cierpliwie czekać ;)

Smacznego!



niedziela, 20 października 2013

Ciasto pełne grzechu: brownie z malinami (bezglutenowe)

Przyznam, że na co dzień nie jestem zwolenniczką tak ciężkich, bogatych ciast.
Chyba bardziej ze względu na późniejsze wyrzuty sumienia, niż cokolwiek innego ;) Bo nie oszukujmy się: do sprzymierzeńców zdrowia i dobrej formy smakołyk ten nie należy........(cała blacha ma ok. 6000 kcal!!!!)
Ale przecież od czasu do czasu można się uraczyć :D (bardziej przy okzaji uraczenia M., gdyż to na jego wyraźne urodzinowe zamówienie).
Jeśli kochacie gorzką czekoladę, gwarantuję Wam pogłębiającą się rozkosz z każdym kolejnym kęsem. Tyle w kwestii komentarza na temat smaku brownie, wszelkie inne słowa są w tym momencie zbędne!
Co ważne, do przygotowania brownie potrzebujecie jedynie rondel, miseczkę, widelec i rózgę:)

Poniższy przepis (w proporcji na dużą, prostokątną blachę) jest moją modyfikacją przepisu na brownie z dulce de leche.




Brownie z malinami (bezglutenowe)
240 g masła
340 g dobrej jakości gorzkiej czekolady (przynajmniej 70% zawartości kakao- przy czym użyłam tutaj 200g czekolady 85%, 100 g czekolady 65%, 40 g czekolady mlecznej)
45 g niesłodzonego ciemnego kakao
6 dużych jajek
200 g brązowego cukru
2 łyżki aromatu waniliowego 
150 g mielonych migdałów
50 g mąki ryżowej (lub innej bezglutenowej)
250 g malin (użyłam świeżych, ale mrożone też się sprawdzą)




Prostokątną formę do pieczenia wyłóż papierem.
Piekarnik nagrzej do 170 stopni C.
W rondlu umieść masło i połamaną czekoladę. Regularnie mieszając, podgrzewaj na malutkim ogniu aż do połączenia składników. Zdejmij rondel z palnika.
Do masy dodaj aromat waniliowy i cukier, dokładnie wszystko rozmieszaj.
W miseczce rozbij jajka i rozmąć je widelcem.
Rozmącone jaja wlewaj powoli do czekoladowej masy i jednocześnie mieszaj całość energicznie rózgą (aby nie powstała jajecznica!)
Dosyp zmielone migdały i makę i ponownie wszystko wymieszaj.

Masę przelej do przygotowanej wcześniej blachy, wygładź jej powierzchnię i delikatnie powciskaj w środek maliny.
Ciasto piecz ok. 35 minut (patyczek, po wyjęciu go z ciasta, powinien być suchy).
Wystudź ciasto w formie i pokrój na małe kwadraty.
Ciasto, szczelnie owinięte folią spożywczą, możesz przechowywać w lodówce kilka dni.






sobota, 21 września 2013

Tarta na weekend: z ricottą i nektarynkami


Człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego.
Dobrze mieć taką ''dobrą'' rutynę:)
Jak np.:
- telewizja śniadaniowa w weekend
- jajecznca na śniadanie w weekend
- chodzenie w szlafroku w weekend
- dezaktywacja budzika w weekend
- weenedowe szeroko pojęte lenistwo
- weekendowe pieczenie

M. uparł się na tartę, argumentem był oczywiście wspólny wolny weekend, no bo jak to tak, bez ciasta??? :)
Jest więc tarta! Nieco leniwa, bo nie wymaga wiele pracy ;)
Zapraszam do stołu!




Tarta z niektarynkami i ricottą
Ciasto:
120g masła
240g mąki pszennej
90g cukru
1 jajo
1-2 łyżki zimnej wody

Dodatkowo:
3 nektarynki
250g serka ricotta (lub innego kremowego)
1 jajo
50g cukru
1 łyżka esencji waniliowej




Składniki na ciasto umieść w dużej misce i siekaj nożem, aż do uzyskania grubszej kruszonki. Następnie zagniataj ciasto ręką, tak długo, aż będzie jednolite i plastyczne. Owiń ciasto folią spożywczą i schłodź w lodówce przez około 30 minut.

Po tym czasie rozwałkuj je na grubość ok. 0,5 cm i wyłóż nim brzegi i spód formy do tarty (możesz też zwyczajnie wykleić formę ciastem). Widelcem delikatnie ponakłuwaj spód, po czym wstaw formę do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na ok. 15 minut.

W tym czasie zmiksuj ricottę, jajo, cukier i aromat waniliowy na gładką masę. Nektarynki umyj i pokrój w ósemki, wokół pestki.

Na podpieczony spód wyłóż owoce, a nastepnie wylej na nie masę serową. Jeśli została ci odrobina ciasta, możesz jej użyć jako ''kruchej dekoracji''- dowolnie ułóż paski ciasta na wierzchu masy serowej.
Całość wstaw do piekarnika na kolejne 30 minut, aż ser się zetnie, a wierzch i brzegi tarty się zezłocą.

Udanego weekendu!



poniedziałek, 16 września 2013

Drożdżowe bułeczki ze śliwkami

Śliwki- kwintesencja jesieni.
Gdy byłam dzieckiem, jadłam bez opamiętania.
Drewniane skrzynki wypchane po brzegi purpurą piętrzyły się w obdrapanej, zielonej altanie.
Partiami zanosiliśmy je do domu, w którym przez kolejnych kilka dni unosił się zapach powideł.
Pamiętam, że mój dziecięcy żołądek czasami nie wytrzymywał śliwkowego przeciążenia i zwolnienie ze szkoły było wtedy konieczne;)

Dziś podchodzę do nich z umiarem:) Lecz wciąż tak samo uwielbiam.
Dodaję więc zapach ciasta drożdżowego i wracam do czasów obdrapanej altany.....




Drożdżowe bułeczki ze śliwkami
(przepis, z drobnymi modyfikacjami, zaczerpnięty z tej strony)
400g mąki pszennej (użyłam chlebowej)
120 g stopionego i ostudzonego masła
10 g suszonych drożdży (lub 25 g świeżych)
70 g cukru (użyłam demerary)
100 ml ciepłego mleka
3 jaja
szczypta soli

Dodatkowo:
1 jajko do posmarowania bułeczek
cynamon i kilka łyżek cukru do posypania
12 bardzo dużych śliwek (lub ok. 15 mniejszych)

Do dużej miski wsyp drożdże oraz cukier; zalej ciepłym mlekiem i dokładnie wymieszaj (jeśli używasz świeżych drożdży najpierw zrób rozczyn i odstaw na ok. 15 minut, aby wyrósł). Dodaj rozmącone jajka, sól, przesiej mąkę i zarób ciasto. Pod koniec wyrabiania dodaj tłuszcz i ponownie zagniataj, aż ciasto stanie się jednolite i lśniące. Uformuj z ciasta kulę, miskę nakryj lnianą ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrastanie na ok. 60 minut.

W tym czasie umyj i wypestkuj śliwki- w tym celu każdą przekrój wzdłuż z jednej strony i usuń pestkę.

Wyrośnięte ciasto (powinno podwoić swoją objętość) podziel na 12 części. Z każdej uformuj placuszek, a następnie owiń nim zamkniętą śliwkę. Dokładnie zaklej miejsce łączenia i układaj bułeczki ma blasze wyłożonej papierem do pieczenia, ''szwem'' do dołu, zachowując między nimi ok. 3 cm odstępy.

Ponownie nakryj blachę ściereczką i pozostaw ciasto na 20-30 minut do wyrośnięcia.

Nagrzej piekarnik do 180 stopni C.
Każdą bułeczkę przed pieczeniem posmaruj rozmąconym jajkiem, a następnie posyp kryształkami cukru i cynamonem.
Piecz ok 30 minut, aż będą złociste. Studź na kratce kuchennej.
Bułeczki możesz przed podaniem polukrować lub posypać cukrem pudrem.

Smacznego!



niedziela, 15 września 2013

Krajanka porzeczkowa

Szarość nastała tak nagle w tym roku.
Z niemal upalnego lata (jak na brytyjskie warunki) jak kubeł zimnej wody została nam wylana na głowy szaruga, iście późnojesienna.
Brak pory przejściowej.....
Jeden weekend wyznaczył granicę między sandałami a obuwiem tzw. ''pełnym''.
Na szczęście stragany pełne śliwek, fig i wciąż jeszcze naturalnie zielonych warzyw przypominają, że do zimy wciąz jeszcze daleko.
Tymczasem natknęłam się na porzeczki :D
Od razu wiedziałam: będzie ciasto.

Tym razem, ze względów czasowych, to M. okazał się dzielnym wykonawcą.
Na efekty zapraszam poniżej:) Od siebie dodam tylko, że maślano-słodki spód i kwaśny smak porzeczek tworzą parę idealną.
Przepis pochodzi z blogu White Plate.




Krajanka porzeczkowa
190 g mąki pszennej
165 g brązowego cukru
160 g drobnych płatków owsianych
3/4 łyżeczki soli
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody oczyszczonej
1/2 łyżeczki cynamonu
150 g masła, pokrojonego w kostkę

Wierzch:
500 g czarnych porzeczek, odszypułkowanych i umytych (u mnie ok. 400 g czarnych i czerwonych, z przewagą czerwonych)
40 g brązowego cukru
łyżka tartej skórki cytrynowej
1/4 szklanki soku z cytryny
1/2 łyżeczki cynamonu
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki stopionego i wystudzonego masła

 



Mąkę, cukier, płatki owsiane, sól, sodę i proszek do pieczenia oraz cynamon wymieszaj w misce. Dodaj pokrojone masło i zagniataj wszystko tak długo, aż powstaną zwarte grudki. Odyp 1 szklankę powstałych grudek (będzie potrzebna na kruszonkę) a pozostałym ciastem wyklej dno prostokątnej blachy (24 x 30 cm), wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia. Tak przygotowany spód podpiekaj około 15 minut w piekarniku nagrzanym do 175 stopni C; następnie odstaw na bok, aby przestygł.
Przygotuj wierzch krajanki: cukier, skórkę cytrynową, cynamon oraz makę wymieszaj. Dodaj sok z cytryny oraz stopione masło, po czym powstałą masę wymieszaj z porzeczkami. Rozłóż całość równomiernie na podpieczonym spodzie, następnie posyp przygotowaną wcześniej kruszonką.
Krajankę piecz przez ok. 30 minut, aż wierzch będzie rumiany.
Po wyjęciu z piekarnika pozostaw ciasto w blasze. Gdy wystygnie, pokrój je na porcje.





niedziela, 25 sierpnia 2013

Sałatka z figą, fetą i awokado

W lokalnym warzywniaku pojawiły się figi :D Nareszcie!
Nie wiem, co takiego w nich tkwi, ale z całego serca uwielbiam.
Kuszą smakiem, kolorem i mnóstwem ukrytej w sobie dobroci:)
Doskonałe do dań na słodko, jak i na ostro.

Dzisiejsza propozycja jest iście śniadaniowa.
Bogactwo witamin i minerałów zawarte w figach (wapń, magnez, potas, cynk i fosfor, witaminy: C, z grupy B, PP i karoten), zdrowe tłuszcze i witaminy z awokado (nienasycone kwasy tłuszczowe, witaminy: B, K, E i C), białko zawarte w fecie, a do tego mnóstwo potrzebnego, naturalnego błonnika- prawdziwe uderzenie zdrowia na dobry początek dnia:)




Sałatka z figą, fetą i awokado
(2-3 porcje)

3 dojrzałe świeże figi
1 duże awokado
100 g rukoli
200 g fety
2-3 garście pestek słonecznika
sok z limonki
kilka łyżek oliwy extra virgin
1 łyżka miodu
świeżo mielony czarny pieprz

Rukolę opłucz i rozłóż równomiernie na talerzu. Figi pokrój w ósemki, awokado na pół i w plasterki-  zaraz po pokrojeniu skrop awokado sokiem z limonki, aby nie ściemniało. Fetę pokrój w ok. 1-1,5 cm kostkę.
Na suchej patelni upraż pestki słonecznika.
Miód wymieszaj z kilkoma łyżkami oliwy i resztą soku z limonki.
Na rukoli rozłóż pozostałe składniki i skrop wszystko przygotowanym dressingiem. Dopraw pieprzem. Podawaj jako samodzielne danie lub z chrupiącym tostem.

Miłej niedzieli!



piątek, 2 sierpnia 2013

Tarta z morelami i śliwkami w karmelowym kremie

Tak dawno nic nie upiekłam.....
Aż tu w trzydziestostopniowy upał poczułam, że dziś jest właśnie ten dzień.
Dzień tarty.
Pierwsze śliwki i cudownie dojrzałe morele wyglądały radośnie ze straganu.
W myślach utkwił mi nie tak dawno publikowany przepis Liski.
I tak powstała całość niezwykle smakowita:)

Tarta z morelami i śliwkami zapiekanymi w sosie karmelowym
Spód:
100 g zimnego masła
2 żółtka
200 g mąki pszennej
2 łyżki śmietany 18%

Masło drobno posiekaj, dodaj mąkę, żółtka i śmietanę i zagniataj całość, aż składniki się połączą tworząc jednolite, plastyczne ciasto. Uformuj z ciasta kulę i owiń ją folią spożywczą, po czym włóż do lodówki na około 30 minut.
Okrągłą formę do tarty (moja 28 cm) wyklej ciastem i wstaw ją do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na około 15 minut.

Wierzch:
200 g śliwek
250 g moreli
100 g masła
150 g cukru (użyłam demerary)
łyżeczka esencji waniliowej
2 jajka
100 ml śmietany 18%



Na głębokiej patelni rozpuść masło. Dosyp cukier i karmelizuj całość przez około 10 minut. Dodaj wypestkowane owoce i karmelizuj przez kolejne 5 minut. Zdejmij patelnię z ognia.
Odsącz owoce i wyłóż je na podpieczony spód tarty.
2 jajka rozmąć ze śmietaną, po czym powoli wlewaj je do karmelu, jednocześnie mieszając całość. Powstałą masą zalej owoce. Zapiekaj tartę przez około 30 minut, aż wierzch się zetnie.




Słodkiego weekendu Kochani!

sobota, 6 lipca 2013

Drożdżowe z owocami lata

Nie było mnie 2 tygodnie.
Byłam, ale jakby mnie nie było.....
Czas przeciekał przez palce, a ja jak zwykle: pracowałam, gotowałam, piekłam i pstrykałam.
Tylko jakoś nie mogłam przetworzyć tego wszystkiego na swoją obecność tutaj.
Czasem tak mam.

Ale wracam :D
Mam się dobrze i zapraszam was na ciasto drożdżowe w letnim wydaniu: z owocami sezonowymi.
Cieszmy się nimi, póki są:)



Ciasto drożdżowe z owocami lata
4,5 szklanki mąki (użyłam tortowej)
1,5 szklanki letniego mleka
80 g masła, stopionego i przestudzonego
3 jajka
2-3 łyżki esencji waniliowej
pół szkalnki cukru
25 g świeżych drożdży
szczypta soli
500 g letnich owoców (truskawki, porzeczki, jagody, czereśnie, maliny, jeżyny)
płatki migdałowe do posypania
3-4 łyżki grubego cukru (opcjonalnie)

Drożdże rozpuść w odrobinie mleka, dodaj łyżkę cukru, dokładnie wymieszaj i odstaw, aby ruszyły.
Jajka zmiksuj z cukrem na puszysta masę, następnie przesiej mąkę, dodaj resztę mleka, zaczyn drożdżowy, esencję waniliową, sól i wymieszaj całość do polączenia składników. Na końcu dodaj roztopiony tłuszcz i zarabiaj ciasto, aż masło zostanie wchłonięte, a cała masa będzie jednolita i lśniąca.
Miskę nakryj lnianą ściereczką i odtaw ciasto do wyrośnięcia na około godzinę (powinno podwoić swoją objętość).


Przełóż ciasto na wyłożoną papierem do pieczenia prostokątną blachę. Na wierzchu rozłóż równomiernie owoce. Wierzch posyp cukrem i płatkami migdałowymi.

Drożdżówkę piecz w piekarniku nagrzaym do 180 stopni C przez około 45 minut.

Smacznego!

czwartek, 6 czerwca 2013

Smak dzieciństwa: makaron z truskawkami


Gdy nadchodził czerwiec, kuchnię wypełniał czerwony kolor.
Siadała przy oknie, z podpiętymi włosami, i skrupulatnie odrywała szypułki, jedna po drugiej.
Delikatnie, by nie pognieść owoców.
Miski wypełniały się czerwienią tworząc zgrabne pagórki.
Nie używała rękawiczek. Ręce przybierały coraz to ciemniejszą barwę, Ona jednak chciała czuć ich strukturę, bo tylko tak wiedziała, jak dokonać odpowiedniej selekcji.
Część do mrożenia, część wprost do garnka. Te najdostojniejsze odkładała na osobną miseczkę. Bo najlepiej prezentowały się polane gęstą śmietaną i oprószone cukrem.
Tak najbardziej lubił je Jej mąż.
Na blacie stały już wyparzone wrzątkiem i wytarte do sucha słoiki, gotowe na przyjęcie czerwcowych przybyszów.
Małe- przeznaczone na dżemy, duże- na kompoty.
Kilogramowe torebki cukru tuż za nimi.
Specjalny żółty ołówek w pogotowiu, narzędzie identyfikacji. Co roku ten sam.
Spędzała tak długie godziny. Bo po co się rozdrabniać.
Coroczna domowa hala produkcyjna - Jej królestwo.
Czasem wołała dziewczynki, by pomogły Jej przygotowywać owoce. One zawsze się krzywiły i traktowały to zajęcie jak karę. Dopiero, gdy  trochę podrosły, stały się bardziej skore do pomocy. A może lubiły po prostu wspólne rozmowy przy kuchennym stole? Pierwsze kobiece pogaduchy...
Gdy one szły spać, Ona ciagle tworzyła sezonowe specjały. Niejednokrotnie do północy.
Rano, obok stołu stała już wypchana bo brzegi płócienna zielona torba, a za nią kolejna, i jeszcze jedna.
Z każdej wychylały się złociste wieczka, jeszcze połyskujące, gotowe na rychłe przyjęcie powłoki kurzu.
Drewniany regał w piwnicy już za chwilę miał się stać ich domem na kolejne miesiące, czasami i lata....
Nadchodząca zima zabazpieczona.
Znów będą naleśniki z dżemem truskawkowym. W grudniu.

Po tak pracowitej nocy i całym dniu za biurkiem ostatnią rzeczą, na którą miała ochotę, było gotowanie.  Czerwcowy upał również kazał Jej trzymać się z dala od kuchenki.
Wkrótce jednak dziewczynki miały wrócić ze szkoły, a Ona nie chiała słuchać grymaszenia.
Wstawiła wodę na makaron. W międzyczasie część odłożonych poprzedniego dnia truskawek rozgniotła widelcem. Oprószyła je cukrem i dodała jogurt, a może śmietanę?
Gęstym różowym sosem polała świeżo ugotowany makaron.
Zdążyła.
Dziewczynki uradowane spytały: ''Mamo, czy to obiad, czy podwieczorek''?
Nie odpowiedziała.
Zwyczajnie mocno je przytuliła.



Makaron z truskawkami
ulubiony makaron; tyle, na ile macie ochotę
świeże truskawki; tyle, na ile macie ochotę
gęsty jogurt naturalny lub kwaśna śmietana
cukier
listki mięty (opcjonalnie)

Ugotuj makaron- najlepiej al dente. Truskawki umyj, obierz z szypułek i rozgnieć widelcem lub lekko zmiksuj blenderem. Wymieszaj z jogurtem/śmietaną, dodaj odrobinę cukru- wedle uznania.
Makaron polej powstałym sosem, możesz ozdobić go kilkoma listkami mięty.
Podawaj od razu.
Smacznego!




niedziela, 3 marca 2013

Wiedeński Apfelstrudel

Ten strudel mnie uwiódł. I M. również.
Jest lekki, pełen aromatycznych jabłek, i do tego przywołuje na myśl austriackie wspomnienia :)
Wprawdzie we Wiedniu jeszcze nie byłam, ale te z Salzburga od razu nastrajają mnie pozytywnie, i tylko ma się ochotę na więcej :D.

Ciasto jest szybkie i proste w wykonaniu (i do tego bardzo plastyczne!), a przepis na nie znalazłam u Lo.
Jeśli nie macie jeszcze pomysłu na niedzielny deser, to ten wydaje się być idealnym!


Wiedeński Apfelstrudel
Ciasto:
225 g mąki pszennej (dałam typ 550)
pół łyżeczki soli
1 roztrzepane jajko
2 łyżki oliwy
5 łyżek letniej wody

Nadzienie jabłkowe:
 1 kg jabłek (użyłam Golden Delicious)
40 g płatków migdałowych
50 g rodzynek nasączonych wcześniej przez noc w 3 łyzkach rumu (z racji braku rumu uzyłam w tym celu amaretto, i nasączałam je kilka godzin, a nie całą noc)
1 łyżka startej skórki cytrynowej
1/4 łyżeczki świeżo startej gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki cynamonu
50-70 g cukru (dałam 70 g demerary)
50 g stopionego masła

Wierzch:
łyżka stopionego masła
2 łyżki płatków migdałowych
cukier puder



Jajko połącz z mąką, solą, wodą i oliwą. Zagniataj ciasto przez około 8-10 min (ja zagniatałam ręcznie)- ciasto powinno być zwarte i jednolite. Uformuj kulę z ciasta i włóż ją do woreczka, odstaw na godzinę.
Nie chowaj ciasta do lodówki!

Jabłka obierz, wykrój gniazda nasienne, a miąższ zetrzyj na cienkie plasterki. Dodaj płatki migdałowe, skórkę cytrynową, przyprawy, rodzynki oraz cukier. Wymieszaj i odstaw.



Po godzinie leko rozwałkuj ciasto , po czym podłóż pod nie bawełnianą ściereczkę.
Dłonie włóż pod spód ciasta i lekko rozciagaj ciasto z każdej strony, aż uzyskasz dosyć duży prostokąt (ok. 40 x 30 cm), a ciasto będzie bardzo cienkie.
Posmaruj ciasto roztopionym masłem, następnie równomiernie rozłóż na nim farsz jabłkowy.
Przy pomocy ściereczki zacznij zwijać ciasto wzdłuż dłuższego boku. Końce rolady delikatnie sklej i podwiń pod spód.
Ostrożnie przełóż ciasto na wyłożoną papierem do pieczenia blachę.
Wierzch rolady posmaruj roztopionym masłem i posyp płatkami migdałowymi.
Strudla wstaw do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C i piecz przez około 30 minut (powinien być złocisty).
Po lekkiem przestudzeniu posyp go cukrem pudrem. Podawaj z sosem waniliowym, bitą śmietana lub gałką lodów.