Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą domowe. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 września 2014

Chleb na wrzesień: z cydrem i jabłkami

Od mojego ostatniego udziału we wspólnej piekarni Amber minęły nie mniej, nie więcej tylko 2 miesiące. Jakoś tak się składa, że tylko co drugi miesiąc udaje mi się dołączyć do grupy piekarek i piekarzy.....może tak już być musi? Nawet nie szukam wymówek....lato minęło jak z bicza strzelił, a ja sierpień spędziłam z walizką w ręku....To zdecydowanie nie ułatwia planowania procesu odświeżania zakwasu i wyrastana chleba.
Z tym większą radością (i tęsknotą!) podjełam się piekarniczego zadania na ten miesiąc.
Chleb prawdziwie wczesnojesienny, z suszonymi jabłkami i cydrem, na zakwasie, wybrała dla nas Kamila z Ogrodów Babilonu. Przepis ten to dzieło J. Hamelmana, nie ma więc mowy o potknięciach.
A że jabłko to mój ukochany owoc, tym bardziej nie mogłam tego chleba nie upiec!

Jak dla mnie ten smak to mistrzostwo świata. W zasadzie nie potrzeba niczego więcej, aby go dopełnić. Odrobina świeżego masła, i uczta gotowa:)




Normandzki chleb jabłkowy
(cyt. za Kamilą)
160 g mąki chlebowej
100 g wody
30 g zakwasu (użyłam żytniego)

Składniki zaczynu dokładnie wymieszać, przykryć i zostawić w temperaturze pokojowej na 12 godzin.

650 g mąki chlebowej
90 g mąki pszennej razowej (użyłam mąki razowej orkiszowej)
210 g wody
310 g cydru jabłkowego
20 g soli
5 g drożdży instant
260 g zaczynu
140 g suszonych jabłek

Włożyć do dzieży wszystkie składniki, z wyjątkiem jabłek i mieszać przez 3 minuty, aż otrzymamy ciasto o średniej gęstości. Następnie wyrabiać ciasto jeszcze 3 minuty, aby rozwinąć siatkę glutenu. Dodać pokrojone w kostkę jabłka i wyrabiać, aż równomiernie się rozmieszczą w cieście. Ciasto włożyć do miski, przykryć i pozostawić do wyrośnięcia od 1 do 2 godzin. Jeśli fermentacja wstępna będzie trwała 2 godziny, to należy złożyć ciasto po pierwszej godzinie. Ciasto podzielić na porcje, i uformować bochenki o okrągłym lub podłużnym kształcie, lub bułki i zostawić pod przykryciem do wyrośnięcia od 1 do 1 1/2 godziny. Chleb piec przy normalnej ilości pary w temperaturze 230° C przez 15 minut, i w temperaturze 225° przez 25 minut, aby zapobiec nadmiernemu ściemnieniu cukru w jabłkach i cydrze.




Z powyższych proporcji upiekłam jeden wielki bochenek.
Przed krojeniem wystudziłam go na kratce kuchennej.
Mimio, że jeden bochenek wygląda okazale, polecem upiec dwa mniejsze- ułatwia to późniejsze krojenie.

Tym, którzy też piekli, dziękuję za wspólną zabawę:

 W szczególności pozdrawiam Amber, która kolejny raz koordynowała nasze chlebowe przedsięwzięcie:)

sobota, 23 sierpnia 2014

Crumble śliwkowo-cynamonowe. Kruszonka po prostu...

Gdy byłam mała podróżowałam TAM w wiklinowym krzesełku na kierownicy składaka mojego Taty.  Wkrótce przesiadłam się na bagażnik, by miejsce z przodu odstąpić młodszej Siostrze. Nogi trzymałam szeroko, lub na specjalnych ''stopkach''- niezbyt bezpiecznie jak na dzisiejsze wymogi, lecz wtedy potrzeba była matką wynalazku. Dosłownie....
Pamiętam małe fontanny tryskające z kamieni osadzonych pośrodku mini skwerków...łapanie wody było prawdziwa frajdą...:)
Innym razem puszczaliśmy motorówkę na stawie..
Albo jedliśmy watę cukrową.

Wczoraj znów TAM byłam.

Szkoda, że zapachu lasu nie da się zamknąć w pudełku od zapałek....
Można by go nosić przy sobie, w kieszeni.....
Szum traw ukryć w szklanej butelce z miękkim korkiem i uchylać w potrzebie, od czasu do czasu....
Stare, wydeptane ścieżki nawinąć na szpulkę od nici i odwijać powoli. Spacerem....krok za krokiem.

TAM bardzo się przez lata zmieniło...
chyba na lepsze
...lecz dla mnie od zawsze na zawsze niezmienne.
Moje.
Zabawne, że wciąż sprzedają TAM watę cukrową....;)




Crumble, czyli kruszonka po prostu. Pyszny, prosty i szybki podwieczorek, który zawsze tak samo uwodzi smakiem. Możecie do niego użyć także innych owoców, ja jednak stawiam na śliwki lub jabłka. W końcu, jak na końcówkę sierpnia przystało, jest ich teraz pod dostatkiem! :)

Crumble śliwkowo-cynamonowe
ok. 700 g śliwek węgierek
100 g masła
80 g cukru trzcinowego
170 g mąki
1 łyżka zimnej wody (opcjonalnie)
1 łyżeczka cynamonu

Dodatkowo:
cukier puder do posypania
kwaśna śmietana
masło do nasmarowania formy


Śliwki umyj, przepołów i wypestkuj.
Masło pokrój w mniejsze kawałki. Dodaj mąkę, cukier i cynamon i zagnieć całość tylko do momentu, aż składniki zaczną łączyć się ze sobą w większe okruszki. W razie potrzeby dodaj łyżkę wody.
Na dno okrągłej i wysmarowanej masłem formy wysyp 2-3 garście kruszonki, następnie ułóż gęsto śliwki, skórką do dołu, jedna przy drugiej. Na wierzchu śliwek rozsyp resztę kruszonki. Całość wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C i zapiekaj przez około 30-40 minut. Śliwki powinny puścić sok, a kruszonka dobrze się przyrumienić.
Upieczone crumble delikatnie przestudź i oprósz cukrem pudrem. Podawaj lekko ciepłe z odrobiną kwaśnej śmietany.
Smacznego! :)



poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Waniliowy sernik z malinami. Pyszny!

Bycie Mamą nadało mojemu życiu nowego tempa.
Świat nagle podzielił się na ten ważny i ten bez znaczenia.
Wszystko zawirowało i teraz trzy razy zastanawiam się czy tak właśnie chcę wykorzystać swój "wolny" czas, o ile takowy istnieje;)
Zegar gwałtownie przyspieszył. Kolejne miesiące odmierzam kolejnymi za małymi śpioszkami. Niewiarygodne, jak szybko się kurczą.
I czasem tylko kłuje mnie gdzieś w środku, że te chwile mijają bezpowrotnie....

Odkąd nasz Synek jest z nami, żaden dzień nie jest taki sam.
Wieczorem tęsknię za kolejnym porankiem, by znów ujrzeć jego śmiejące się oczka. Rano porażają radością. W końcu wyspane dziecko to szczęśliwe dziecko:)
Jego głośny śmiech to najcudowniejszy dźwięk pod słońcem.

Kiedyś zastanawiałam się jak to będzie: być odpowiedzialnym za inną istotkę i trzymać cały jej los w swoich rękach. Przerażała mnie trochę ta myśl...Ogrom tajemnej wiedzy jaką należy posiąść, by należycie przebrnąć przez kolejne etapy ciąży i macierzyństwa.

Dziś już wiem, że nie ma przepisu na bycie supermamą.
Wszystko przychodzi z czasem.
Jedyne co mogę robić, to...słuchać intuicji i jak najlepiej starać się poznać swoje dziecko. Codziennie na nowo. Bo w życiu Małego Człowieka każdy dzień przynosi coś nowego.

Tak więc staram się.....
...i może dlatego od jakiegoś czasu tak rzadko tu bywam???

Bycie Mamą uzależnia!:)))




Sezon na maliny w pełni, nie mogłam więc powstrzymać się przed dodaniem ich do sernika.
To sernik intuicyjny. Wyszedł znakomicie.
Jest lekki, puszysty, a zarazem mokry i treściwy, jak na sernik przystało. Dodatek kwaskowych malin przełamuje łagodny smak sera.
Koniecznie spróbujcie!

Sernik waniliowy z malinami
(na wysoką tortownicę, 20 cm średnicy) 
Spód:
120 g okrągłych biszkoptów
65 g masła

Masa serowa:
500 g twarogu (użyłam chudego), trzykrotnie mielonego
250 g serka mascarpone
180 ml śmietany 18%
3 jajka
2 białka
100-120 g cukru
ziarenka wyłuskane z jednej laski wanilii

Dodatkowo:
maliny, ok. 300 g
cukier puder do posypania




Biszkopty umieść w pojemniku  blendera i zmiksuj na drobne okruszki. Dodaj rozpuszczone masło i miksuj jeszcze przez kilka sekund, aż okruszki zaczną się sklejać. Powstałą masą biszkoptową wyklej dno natłuszczonej tortownicy.

Zmielony twaróg połącz ze śmietaną i serkiem mascarpone.
Żółtka oddziel od białek. Do żółtek dodaj cukier i ziarenka wanilii i ubij całość na puszystą, gęsta masę.
Nie przerywając ubijania dodawaj małymi porcjami masę serową.
Białka ubij na sztywna pianę i delikatnie wmieszaj w całość (ja użyłam w tym celu szpatuły).

Masę serową wylej na przygotowany wcześniej spód.
Na wierzchu ułóż gęsto maliny, jedna przy drugiej.
Sernik piecz w kąpieli wodnej w piekarniku nagrzanym do 170 stopni C, przez ok. 50 minut. Jeśli wierzch sernika zacznie zbyt szybko się rumienić, nakryj go folią aluminiową.
Upieczony sernik pozostaw w wyłączonym i uchylonym piekarniku do wystudzenia. Następnie przełóż go do lodówki, najlepiej na całą noc.
Przed podaniem posyp cukrem pudrem i udekoruj mrożonymi malinami.

Smacznego!






poniedziałek, 23 czerwca 2014

Tarta z botwinką i kozim serem

Tarta z dedykacją dla M.
Uwielbia je pod każdą postacią.
Ja zresztą też.

Sezonowo i wytrawnie.
Buraczkowo.
Tak prosto. Zaskakująco smacznie.

To nie pierwsze do niej podejście. Tym razem zdążyłam z fotką zanim zostały już tylko okruchy.....;)




Tarta z botwinką i kozim serem.
Kruche ciasto:
100 g zimnego masła
200 g mąki pszennej
1 jajo
łyżka zimnej wody
pół łyżeczki soli

Farsz:
pęczek botwinki
3 jaja
200 g sera koziego, miękkiego
ok. 100 ml śmietany 12%
sól i pieprz do smaku
śweży tymianek
oliwa do smażenia

Dodatkowo:
kilka łyżek startego parmezanu




Masło posiekaj na mniejsze kawałki, dodaj jajo, mąkę i sól oraz wodę. Zagnieć gładkie i lśniące ciasto, uformuj kulę, owiń folią spożywczą i schowaj do lodówki na około 30-45 minut.
Ciasto rozwałkuj na grubość około 0,5 cm i wyklej nim formę do tarty lub tortownicę. Spód tarty ponakłuwaj widelcem i nakryj papierem do pieczenia. Na wierzch papieru wysyp ziarna fasoli lub kulki do pieczenia.
Tak przygotowany spód podpiekaj w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 15-20 minut (aż delikatnie zacznie się rumienić).

Buraczki obierz i pokrój w ok. 1 cm kostkę; liście botwinki posiekaj. Na patelni rozgrzej odrobinę oliwy i podsmaż pokrojone buraczki. Gdy zaczną się robić miękkie, dodaj liście i podsmażaj całość jeszcze przez chwilę. Dopraw do smaku pieprzem i solą.

W misce rozkłóć jajka ze śmietaną. Dodaj pokrojony na małe kawałki kozi ser, listki tymianku oraz sól i pieprz.

Na podpieczone ciasto wyłóż podsmażoną botwinkę, a następnie zalej całość masą jajeczno-serową.
Wstaw całość do piekarnika i zapiekaj przez 15 minut. Wyjmij tartę, posyp wierzch parmezanem i zapiekaj przez kolejne 15-20 minut, aż wierzch będzie lekko złocisty.

Podawaj na ciepło lub na zimno.
Smacznego!



poniedziałek, 26 maja 2014

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką

Pierwszy Dzień Matki.
Małe śmiejące się oczka o poranku.
Cenniejsze niż tysiące kwiatów.
Pulchne paluszki mocno trzymające mnie za palec.
Pierwsze umiejętności Małego Człowieka cieszą bardziej niż kartka z serduszkiem.
Radosne popiskiwanie wypełnia wspólne chwile.

Pierwsze drożdżowe z rabarbarem tej wiosny.
Klasyk sezonu.
Smak rodzinnego domu.
Mistrzostwo świata Mamy. Od lat tak samo wspaniałe.

Dzisiejsza odsłona: drożdżówki.
Mam nadzieję, że mój Synek, gdy dorośnie, polubi je równie mocno:)
Że, podobnie jak ja, będzie je kojarzył z ciepłem domu.




Przepis jest modyfikacją przepisu na pszenno-orkiszowe drożdżówki z serem i truskawkami.

Drożdżówki z rabarbarem i kruszonką
Zaczyn:
200 ml ciepłego mleka
10 g suszonych drożdży (lub 30 g świeżych)
łyżeczka cukru

Ciasto:
wyrośnięty zaczyn
500 g mąki pszennej
1 jajo
4 żółtka
90 g masła
łyżka aromatu waniliowego
100 g cukru

400 g rabarbaru

Kruszonka:
70 g masła
80 g cukru
140 g mąki
2-3 łyżki zimnej wody (opcjonalnie)

Lukier:
1 szklanka cukru pudru
sok z połowy cytryny
2-3 łyżki wody




Przygotuj zaczyn: podgrzej mleko, rozpusć w nim łyżeczkę cukru oraz drożdże. Odstaw na 10 minut w ciepłe miejsce, aby wyrósł.
Jajo i żółtka ubij mikserem na puszustą pianę. Nie przerywając ubijania dodaj cukier oraz aromat waniliowy. Do masy jajecznej dodaj wyrośnięty zaczyn i przesiej mąkę. Wymieszaj wszystko drewnianą łyżką lub mikserem. Na końcu dodaj rozpuszczone i przestudzone masło, po czym wyrób ciasto, aż będzie gładkie i lśniące. Miskę z ciastem nakryj czystą ściereczką i odstaw w ciepłe miejsce do wyrastania na około godzinę.

Rabarbar umyj i pokrój na mniejsze cząstki.

Aby przygotować kruszonkę posiekaj drobno masło i lekko zagnieć je z cukrem i mąką. W razie potrzeby (gdy ciasto będzie zbyt suche) dodaj 2-3 łyżki zimnej wody. Nożem z zaokąglonym czubkiem  dynamicznie siekaj całość, aż uzyskasz mniejsze i większe grudki.




Wyrośnięte ciasto podziel na 13 części (jeśli ciasto będzie kleić się do rak, nie podsypuj go mąką, a zwilż ręce wodą). Z każdej uformuj okrągły placek grubości ok. 1,5-2 cm.
Placki układaj na blasze w odstępach od siebie- jeszcze sporo urosną. W każdy placek wciśnij kilka kawałków rabarbaru. Na wierzchu rozsyp równomiernie kruszonkę. Tak przygotowane drożdżówki nakryj ponownie ściereczką i odstaw na około 20-30 minut.

Drożdżówki piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 25-30 minut.
Przestudzone możesz udekorować lukrem.
Smacznego!




A jeśli lubicie wypieki z rabarbarem, polecam Wam także:
Orkiszową drożdżówkę z rabarbarem
Orkiszową tartę z rabarbarem
Mufinki owsiane z rabarbarem
Tort czekoladowo-rabarbarowo-śmietanowy

wtorek, 8 kwietnia 2014

Mały Człowiek, wiosna i drożdżowy wieniec z jabłkami

Odkąd jest z nami Mały Człowiek, moje życie przeniosło się w inny wymiar.
Nie istnieje dzień i noc, tylko czas snu, spaceru, karmienia, przewijania.
Znajduję w sobie siły, o których istnieniu nie miałam pojęcia.
Od jakichś 3 miesięcy nie przespałam ciągiem ani jednej nocy (tak, tak;  końcówka ciąży również bywa dokuczliwa;) Kto przeżył, ten wie o czym mówię:)

I okazuje się, że można. I może być tak pięknie:)

Jeden mały uśmiech wynagradza wszystko.
Uścisk małej rączki doładowuje akumulator lepiej niż poranna dawka kofeiny (niemal nieobecnej w moim życiu od jakiegoś czasu;).
Spojrzenie pełne ufności sprawia, że ból głowy mija jak ręką odjął.
Naturalny egoizm ustępuje miejsca trosce o Małe Ciałko, stuprocentowo od nas zależne.

Czas karmienia sumuje się w długie godziny i uczy cierpliwości.
To również czas długich przemyśleń.

Nawet nie wiem kiedy minęły dwa lata, odkąd powstał ten blog.
Było to jakoś w marcu, dwudziestego któregoś. Nie wiem, bo pierwotną wersję strony usunęłam.
Zresztą to tylko data.
Przez te dwa lata wiele się zmieniło, ale na szczęście równie dużo pozostało niezmienne.
Przy tej okazji dziękuję Wam serdecznie, że tu zaglądacie, że zostawiacie swoje ślady.
I choć nie lubię podsumowań, to muszę stwierdzić, że były to dobre dwa lata. Bardzo dobre.
Co najważniejsze, lata w których udało mi się zrealizować kilka marzeń.
A to zawsze napędza do działania :) Do snucia kolejnych planów.

Niepostrzeżenie nadeszła wiosna, którą uwielbiam. Tylko moja szafa ciągle straszy zimą ;)

Przybycie Małego Człowieka pośrednio spowodowało, że w przeciągu kilku miesięcy udało mi się spędzić z rodziną więcej czasu, niż w ciągu ostatnich kilku lat.
Pomieszkać w domu bez pakowania walizki.
Bezcenne:)

Mało mnie na blogu (w zasadzie zniknęłam!).
Czasem nie włączam komputera przez 4, 5 dni. Kiedyś nie wyobrażałam sobie takiej sytuacji.
I choć często łapie się na tym, że brakuje mi mojej obecności tutaj i obiecuję sobie, że ''jutro napiszę", to niestety, okazuje się, że i planowanie, i bycie ''na czas'' oznacza teraz coś zupełnie innego, niż do tej pory. 

Niepozorna zmiana pieluchy w najmniej oczekiwanym momencie potrafi wywrócić mistrzowsko opracowany harmonogram do góry nogami.
Przespana noc jest jak wygrana na loterii (ciągle gram, a wiadomo jak to z loteriami bywa;)
Worki pod oczami to niemal element makijażu :)))
Czas "tylko dla siebie", w zależności od łaskawości Małego Człowieka, to nieraz 5 -10 minut na szybki prysznic, gdzie użycie balsamu do ciała staje się prawdziwym rarytasem;)
Do tego dochodzą wyrzeczenia natury dietetycznej... na szczęście moje ukochane jabłka to owoc ''bezpieczny'':)

Macierzyństwo jest cudne, ale ma swoja cenę.
I, nie ma co ukrywać, wywraca życie do góry nogami. A każdy, kto twierdzi inaczej- zwyczajnie kłamie.

Pisząc to, wiem jedno- chyba nigdy nie czułam się bardziej szczęśliwa, potrzebna i spełniona.
Natura sprytnie to wymyśliła;)


Dzisiejszy wieniec to ponowna odsłona duetu dla mnie idealnego: drożdżowego ciasta i prażonych jabłek.
Przepis na ciasto znalazłam tutaj.
Nadzienie to prosta jabłkowa wariacja na temat.

Drożdżowy wieniec z prażonymi jabłkami i żurawiną
Ciasto:
300 g mąki pszennej
1/2 łyżeczki soli
170 ml ciepłego mleka
15 g świeżych drożdży
1 łyżka cukru
30 g stopionego i ostudzonego masła
1 żółtko

Nadzienie:
1,5 kg ulubionych jabłek, obranych, pokrojonych na cząstki
2 łyżki oleju
80 g suszonej żurawiny
1 łyżeczka domowej przyprawy do piernika (można pominąć)
1 czubata łyżeczka cynamonu
80 g cukru demerara

Dodatkowo:
1-2 łyżki stopionego masła, do posmarowania ciasta




Przygotuj zaczyn: drożdże rozkrusz i rozpuść w mleku; dodaj łyżeczkę cukru i łyżkę mąki, wymieszaj całość i odstaw na 15 minut.
Mąkę przesiej do miski, dodaj sól, wyrośnięty zaczyn, resztę cukru, żółtko i masło, po czym zagnieć elastyczne ciasto. Uformuj z ciasta kulę, przełóż do naoliwionej miski, nakryj ściereczką i odstaw w cieple miejsce, aby podwoiło swoją objętość.
W międzyczasie rozgrzej na patelni olej i upraż na nim obrane i pokrojone w cząstki jabłka. Dodaj cukier, przyprawy i żurawinę. Gdy jabłka będą półmiękkie, a cukier się skarmelizuje, zdejmij jabłka z ognia i odstaw do przestudzenia.
Wyrośnięte ciasto przełóż na lekko oprószoną mąką stolnicę i rozwałkuj na prostokąt grubości około 3 mm.
Na wierzchu ciasta równomiernie rozłóż podprażone jabłka, zostawiając około 1-1,5 cm z każdej strony.
Zwiń ciasto w rulon, wzdłuż dłuższego boku, a następnie przetnij rulon wzdłuż na pół, pozostawiając złączony jeden jego koniec. Ułóż polówki rulonu nacięciem w górę i zawiń na przemian- jedna przez drugą. Z tak splecionego ciasta uformuj wieniec i przełóż go na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Ponownie nakryj ciasto ściereczką i pozostaw do wyrastania na około 30 minut.
Piekarnik nagrzej do 200 stopni C. Wieniec posmaruj roztopionym masłem i piecz przez około 30 minut, zmniejszając temperaturę do 170 stopni C po około 20 minutach.
Upieczony wieniec możesz posypać cukrem pudrem.

Smacznego!





niedziela, 23 lutego 2014

Na niedzielę: drożdżowe racuchy z jabłkami

Są takie śniadania, które bezzwłocznie powodują uśmiech na twarzy.
Przywołują dobre wspomnienia, beztroski czas, poczucie bezpieczeństwa.
Niosą w sobie zapach domu.
I przekonanie, że jest ktoś, kto się o nas troszczy.
Że wystarczy odrobina serca i dobrych chęci, by ze zwykłego posiłku uczynić prawdziwą ucztę.
Zalać miłością.
Nie ma znaczenia, że zdarzają się tylko od czasu do czasu.
Nie ma znaczenia, że niejeden dietetyk chwyciłby się za głowę.




Na mojej liście króluje połączenie drożdżowego ciasta i smażonych jabłek.
Nie jadłam całe wieki, aż do teraz...

Całe szczęście, że pewne rzeczy pozostają w życiu niezmienne i wciąż tak samo proste:)


Przygotowując racuchy, skorzystałam z proporcji na ciasto znalezionych u Liski; są idealne!

Drożdżowe racuchy z jablkami
250 g mąki
20 g świeżych drożdży
50 g rozpuszczonego i przestudzonego masła
250 ml ciepłego mleka
2 jajka
20 g drobnego cukru z wanilią

Dodatkowo:
3 średnie jabłka, obrane i pokrojone na małe plasterki
olej do smażenia
cukier puder
syrop klonowy
ręcznik papierowy, do odsączenia nadmiaru tłuszczu




Drożdże wkrusz do ciepłego mleka; dodaj łyżeczkę cukru i łyżkę mąki i mieszaj do rozpuszczenia. Odstaw zaczyn na 15 minut, aby wyraźnie wyrósł.
Pozostałą mąkę przesiej do miski.
W osobnej misce ubij jajka z cukrem. Następnie, nie przerywając ubijania, dodaj wyrośnięty zaczyn, masło oraz mąkę (możesz zmniejszyć obroty miksera).
Ciasto powinno być lśniące i gładkie.
Miskę z ciastem przykryj folią spożywczą i odstaw na około godzinę, aż ciasto podwoi objętość.

Do wyrośniętego ciasta wmieszaj kawałki jabłek.
Na głębokiej patelni rozgrzej olej (Liska zaleca temperaturę smażenia 180 stopni C) i drewnianą łyżką nakładaj niewielkie porcje ciasta, smażąc racuchy po ok. 3 minuty z każdej strony.
Układaj placuszki na talerz wyłożony papierowym ręcznikiem, aby odsączyć namiar oleju.
Podawaj ciepłe, posypane cukrem pudrem i/lub polane syropem klonowym.

Udanej niedzieli!:)






Racuchy dodaję do lutowej listy  "Na zakwasie i na drożdżach".


poniedziałek, 17 lutego 2014

Domowa granola 3 zboża ze śliwkami

Granola to twór, który uszczęśliwia mnie zawsze i wszędzie:)
Na śniadanie, na lunch, jako przekąska, dodatek do deserów, jako ''coś do chrupania''.
Ubolewam, że te dostępne w sklepach często pełne są cukru i tłuszczu niewiadomego pochodzenia, o innych dziwnych składnikach nie wspominając.
Dlatego odkąd zaopatrzyłam się w duży słoik, który zawsze jest pod ręką, chętnie przygotowuję granolę w domu.
Nie ma nic lepszego na zdrowe śniadanie, szczególnie gdy musisz już biec. Wystarczy dodać ulubiony kefir, jogurt, czy mleko. I w drogę:)




Granola 3 zboża ze śliwkami
200 g grubych płatków owsianych
200 g płatków jęczmiennych
200g płatków żytnich
100 g pestek dyni
120 g całych migdałów
200 g suszonych śliwek, posiekanych na paseczki
180 g płynnego miodu
100 g mleczka skondensowanego niesłodzonego (użyłam mleczka o zawartości 4% tłuszczu)
2 łyżeczki cynamonu

Wszystkie składniki granoli oprócz śliwek wymieszaj w dużej misce, tak by równomiernie pokryły sie miodem i mleczkiem i zaczęły zbijać się w grudki.
Mieszankę wysyp na dużą, płaską blachę wyłożoną papierem do pieczenia i piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 30-40 minut, pamiętając, by co kilka minut przemieszać całość i po około 20 minutach dodać śliwki. Gdy granola równomiernie się przyrumieni, wyjmij blachę z piekarnika i pozostaw do wystudzenia- w tym czasie przemieszaj całość kilka razy.
Zimną granolę przesyp do szczelnie zamykanego słoika/pojemnika.




wtorek, 11 lutego 2014

Krem dyniowo-kokosowy z chrupiącym kurczakiem

Gdy szaro i buro, i kolorów brak, naturalną koleją rzeczy wydaje mi się być uraczenie się odrobiną optymistycznie pomarańczowej zupki:)
Kremowej...
Rozgrzewającej...
Moje ''comfort food'', niezawodne, niezależnie od okoliczności ;)

A czy Ty jesteś szczęśliwym posiadaczem zamrożonego dyniowego puree?
Jeśli tak, zapraszam do stołu!




Krem dyniowo-kokosowy z chrupiącym kurczakiem
450 g puree z dyni
1 duża marchew
1 cebula
1 łyzka masła
750 ml bulionu drobiowego lub warzywnego
puszka mleczka kokosowego
2 cm kawałek korzenia imbiru
1/3 łyżeczka płatków chilli (crushed chilli flakes)
sól do smaku

Dodatkowo:
250 g filetu z kurczaka
2 jajka
4 łyżki pestek dyniowych
4 łyżki płatków owsianych
sól i pieprz
olej do smażenia

Marchew obierz i pokrój w plasterki. Zalej bulionem, doprowadź do wrzenia i gotuj do miękkości na małym ogniu.
Cebulę pokrój w kostkę i zeszklij, podsmażając ją delikatnie na łyżce masła.
Imbir obierz i zetrzyj na drobnych oczkach.
Do bulionu dodaj mleczko kokosowe, puree dyniowe, starty imbir, zeszkloną cebulę oraz chilli.
Gotuj całość przez chwilę, po czym przy pomocy blendera zmiksuj wszystko na gęsty krem. Dopraw solą do smaku wedle potrzeby.

Filet z kurczaka opłucz, osusz i pokrój ukośnie w wąskie paski.
Jajka rozmąć widelcem w miseczce; dopraw pieprzem i solą.
Płatki owsiane i pestki dyniowe zmiel w blenderze, by swą grubością przypominały bułkę tartą.
Każdy pasek kurczaka zanurz w rozmąconym jajku, po czym obtocz go w przygotowanej dyniowo-owsianej panierce.
Mięso smaż na rozgrzanym oleju na złoty kolor, z obydwu stron. Usmażone kawałki kurczaka wyłóż na moment na ręcznik papierowy, aby usunąć nadmiar tłuszczu.

Do każdej porcji zupy bezpośrednio przed podaniem dodaj kilka chrupiących kawałków kurczaka.
Smacznego!


poniedziałek, 16 grudnia 2013

Krokiety świąteczne. Słodkie i pikantne

Zachciało nam się naleśników.
Ale takich grudniowych. M. zawsze chce na ostro, ja na słodko.
Tak zrodził się pomysł na krokiety, które z powodzeniem możecie również dołączyć do wigilijnego Menu.
Krokiety dla niej i dla niego. Dla łasuchów i bardziej wytrawnych smakoszy:) Co kto lubi.

Naleśniki:
(15 sztuk 26 cm)
3 jajka
500 ml zimnego mleka
300 ml wody
szczypta soli
ok 300-320 g mąki pszennej tortowej
2-3 łyżki oliwy plus odrobina do natłuszczenia patelni

W dużej misce ubija jaka. Nie przerywając ubijania wlej mleko oraz wodę. Dodaj sól i mąkę- ciasto powinno być lejące i gładkie. W razie potrzeby dodaj odrobinę więcej mąki lub wody. Na końcu wlej oliwę i ubjaj jeszcze moment, do połączenia składników.

Płaską teflonową patelnię (u mnie 26 cm) mocno rozgrzej i natłuść. Smaż naleśniki, lejąc po łyżce stołowej ciasta, równomienie rozprowadzając je po całej powierzchni patelni, a gdy się zetnie, przewracaj na druga stronę i smaż jeszcze przez chwilę, aby każdy naleśnik delikatnie się zezłocił.

Farsz pikantny:
350 g kiszonej kapusty, po odsączeniu
2 średnie lub1duża marchew
350 g pieczarek
1 średnia cebula
sól i czarany pieprz
1 łyżeczka mielonej kolendry
3-4 łyżki oliwy

Kapustę drobno posiekaj, marchew zetrzyj na grubych oczkach, pieczarki potnij na cienkie plasterki, cebulę pokrój w drobną kostkę. Na głębokiej patelni rozgrzej oliwę. Wrzuć pieczarki i podsmażaj aż odparuje z nich woda. Dodaj kapustę i podsmażaj mieszając co chwilę. Po kilku minutach dodaj cebulę i marchew. Podsmażaj całość aż kapusta lekko zbrązowieje, powinna być ''przesmażona''. Dopraw całość pieprzem, solą i kolendrą, po czym odstaw do przestudzenia.




Farsz słodki:
300 g świeżej żurawiny (lub mrożonej)
ok. 50 g masła
4 łyżki brązowego cukru
łyżka aromatu waniliowego
300 g ricotty (lub serka kremowego typu Philadelphia)

Żurawinę opłucz. W rondlu rozgrzej masło, po czym wsyp żurawinę i zasyp cukrem. Gotuj na średnim ogniu cały czas mieszając, aż żurawina zacznie stawać się miękka i zacznie się lekko rozpadać. Zdejmij rondelek z ognia i odstaw do ostudzenia. Ricottę wymieszaj z aromatem waniliowym, następnie dodaj podgotowaną żurawinę. Ponownie wymieszaj całość.

Każdego naleśnika rozłóż płasko i rozsmaruj na nim ok. 2-3 łyżki farszu, zostawiając ok. 1,5-2 cm ciasta od brzegu. Złóż do środka boczne krawędzie, a następnie zwijaj od siebie, formując rulony.

Panierka:
2 jajka
2 łyżki mleka
bułka tarta do obtoczenia

Dodatkowo:
oliwa lub olej do podsmażenia krokietów

Każdego krokieta zamocz w jajku rozmąconym z mlekiem, po czym obtocz w bułce tartej.
Podsmażaj na rozgrzanej oliwie na złoty kolor, z czterech stron.
Serwuj na ciepło lub na zimno.



poniedziałek, 9 grudnia 2013

Wilgotny chlebek bananowo-jabłkowy z migdałami

Pomysł na ten chlebek zrodził się z faktu posiadania 3 bananów w niemal czarnych skórkach oraz dwóch nieco podeschniętych jabłek. Taki domowy recycling:) Wszak marnować jedzenia nie przystoi.
A to wszystko bez użycia mikasera; jedyne czego potrzeba do przygotowania tego chlebka-ciasta to widelec, miska, tarka i chęci oczywiście. Wszystko nie zajmie Wam więcej niż 15 minut.
A efekt: więcej niż bardzo zadowalający :D
Wilgotny, ciężki, pachnący, z chrupiącymi migdałami, i taki jesienno-zimowy, w sam raz do herbaty z cynamonem i sokiem z pomarańczy. W sam raz na pierwsze mrozy i śniegi, w sam raz przed iście piernikowym obżarstwem, do którego pozostały raptem 2 tygodnie.......




Chlebek bananowo-jabłkowy z migdałami
3 średnie, bardzo dojrzałe banany
2 średnie jabłka, obrane ze skórki
100 g roztopionego i przestudzonego masła
100 g brązowego cukru
130 g mąki pszennej razowej
100 g otrębów owsianych
1 łyżeczka cynamonu
2 jajka
1 łyżeczka sody oczyszczonej
3/4 łyzeczki proszku do pieczenia
1 łyżka likieru amaretto (opcjonalnie)
3 garście płatków migdałowych plus odrobina do posypania wierzchu




Banany rozgnieć widelcem na papkę. Jabłka zetrzyj na grubych oczkach. Dosyp cukier i wymieszaj całość. Dodaj rozmącone jajka, ostudzony tłuszcz, amaretto, cynamon; ponownie wymieszaj. Wsyp mąkę, otręby, proszek do pieczenia oraz sodę. Mieszaj przez chwilę, aby składniki dobrze się połączyły. Na końcu dodaj płatki migdałowe.

Wymieszaną masę przełoż do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki 28 x 10 cm. Wierzch posyp płatkami migdałowymi.

Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około godzinę (sprawdzaj patyczkiem; jeśli po wyjęciu z ciasta jest suchy, ciasto jest upieczone). Jeśli po ok. 30 minutach wierzch chlebka zbyt szybko się zrumieni, a środek będzie jeszcze bardzo mokry, obniż temperaturę pieczenia do 165 stopni C.

Chlebek studź na kratce kuchennej, krój po całkowitym wystudzeniu.
Smacznego i udanego tygodnia Wam życzę!








środa, 27 listopada 2013

Bułeczki cynamonowe. Puszyste, rozgrzewające duszę:)

Ciemność mnie otacza.
Wciąż budzę się w mroku.
Maszeruję do pracy w szarości.
Gdy wracam jest albo ponuro, albo już całkiem ciemno.
Dzień za biurkiem, więc jakby go nie było.
I tak dzień za dniem. Pędzi tydzień jak oszalały.
Można się pogubić....
Brak światła dziennego wynagradzają gdzieniegdzie porozwieszane już lampki świąteczne- tańczą na wietrze w przydomowych ogródkach.
Od razu jakoś bardziej godzę się na tę szarość.
Bo przecież tak pięknie, gdy czerń rozświetlają kolory.
Gdy szron skrzy się na trawie w blasku reflektorów przejeżdząjących samochodów.
Gdy gruby, miękki szal oplata szyję. Podwójnie.
Gdy sok z pomarańczy kapie po palcach.

A dom...pachnie ciepłem
....cynamonowym:)

Bułki cynamonowe
(przepis z Pracowni Wypieków)
200 ml ciepłego mleka
10 g świeżych drożdży
30 g cukru pudru
1 łyżeczka soli
400 g mąki pszennej (dałam chlebową)
30 g roztopionego i ostudzonego masła
1 jajko, roztrzepane
1,5-2 łyżeczki cynamonu

Dodatkwo:
2 łyżki stopionego masła
2 łyżki brązowego cukru





Z drożdży, 100 ml mleka i łyżeczki cukru pudru przygotuj rozczyn: wymieszaj wszystko dokładnie i odstaw w ciepłe miejsce na 10-15 minut.
W dużej umieść resztę mleka, sól, mąkę, jajko, cynamon, masło, pozostały cukier puder oraz rozczyn. Zagnieć gładkie ciasto (może się nieco lepić, w razie potrzeby dodaj odrobinę mąki).
Ciasto przełóż do nasmarowanej oliwą miski i odstaw do wyrastania w ciepłe miejsce na około godzinę.
Wyrośnięte ciasto podziel na 10 części i z każdej uformuj bułkę (możesz w razie potrzeby delikatnie posmarować dłonie oliwą, aby ciasto do nich nie przywierało).
Bułki ułóż na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, w ok. 4 cm odstępach od siebie (moje nieco się skleiły podczas pieczenia). Każdą bułkę posmaruj roztopionym masłem i posyp brązowym cukrem. Ponownie odstaw je na ok. 20 minut, aby nieco wyrosły. W tym czasie nagrzej piekarnik do 180 stopni C.
Bułki piecz przez około 20-25 minut- aż będą złociste.
Po wyjęciu z piekarnika przełóż je na kratkę kuchenną, aby przestygły.

Najlepsze: jeszcze lekko ciepłe, z masłem i miodem.
Życzę smacznego!




Bułeczki dodaję do listopadowej listy ''Na zakwasie i na drożdżach"

środa, 13 listopada 2013

Piernik dojrzewający. Staropolski. Cz. I

Połowa listopada to najwyższa pora, aby zarobić ciasto na staropolski piernik dojrzewający. Do Świąt pozostało zaledwie 6 tygodni!
Tak, tak!
Jesli tak jak ja zamierzacie rozkoszować się w te Święta smakiem tego piernika, szybko zakasajcie rękawy i do kuchni marsz! :)

Ciasto potrzebuje kilku dobrych tygodni, aby dojrzeć, nie ma więc co zwlekać. A im dłużej leżakuje, tym lepiej smakuje i gęstnieje, tym mniej mąki trzeba więc będzie do niego dosypać przed samym pieczeniem.

Jako miłośniczka pierników wszelakich nie wyobrażam sobie Bożego Narodzenia i zimy bez korzennych aromatów roznoszących się po domu, zapewniam więc, że to nie ostatnia piernikowa propozycja w tym sezonie.

Poniższy przepis znajdziecie na wielu stronach internetowych; ja nieco zmodyfikowałam ten opublikowany przez Dorotę.

Staropolski piernik dojrzewający
500 g naturalnego miodu
1 szklanka cukru
460 g mąki pszennej
300 g mąki owsianej
240 g mąki żytniej (typ 720)
3 duże jaja
200 g masła
pół szklanki śmietany 18%
1/3 szklanki mleka
pół łyżeczki soli
3 łyżeczki sody oczyszczonej
1 łyżka ciemnego kakao
2 czubate i pół płaskiej łyżki domowej przyprawy do piernika (lub 40 g przyprawy gotowej)




Miód, cukier oraz masło umieść w dużym rondlu i podgrzewaj na małym ogniu aż do rozpuszczenia i dokładnego połączenia składników.
Do przestudzonej masy dodawaj stopniowo mąkę, sodę oczyszczoną, mleko, śmietanę, sól i jajka, mieszając wszystko dokładnie- ciasto jest dosyć gęste, jednak mieszanie nie powinno przysporzyć Wam trudności.
Wyrobione ciasto przełóż do szklanej lub kamionkowej miski, nakryj szczelnie ściereczką i odstaw w chłodne miejsce (spiżarnia, lodówka) na 5-6 tygodni.
W tym czasie ciasto zgęstnieje, nabierze głebokiego smaku i będzie gotowe do dalaszej obróbki.
Piernik należy piec kilka dni przed Świętami.
C.d.n.




poniedziałek, 11 listopada 2013

Domowa przyprawa do piernika

Listopad to czas specyficzny...
Szarości i wilgoci...
Szurania butów wśród resztek brunatnych liści...
Ciemnych poranków i wieczorów...
Herbaty z malinami....
Wieczorów z książką spędzonych pod kocem....
Tworzenia listy prezentów świątecznych....
Czekania na grudzień.....
I zarabiania ciasta na dojrzewający piernik:)

Nie obędzie się więc bez przyprawy piernikowej. A jak wiadomo najlepsza jest ta stworzona w zaciszu własnej kuchni :D



Domowa przyprawa do piernika
35-40 g mielonego cynamonu
15 g mielonego imbiru
8 g ziela angielskiego
8 g czarnego pieprzu
1 ziarno gałki muszkatołowej
15 g goździków
5-7 g mielonej  kolendry
ziarenka z laski wanilii
kilka wyłuskanych ziarenek anyżu i kardamonu (pominęłam)

Goździki, pieprz i ziele angielskie zmiel w młynku do kawy. Zetrzyj gałkę muszkatołową, dodaj cynamon, imbir i kolendrę. Laskę wanilii przekrój na pół i czubkiem noża oddziel ziarenka. Dodaj do pozostałych przypraw i rozetrzyj wszystko w moździerzu.

Mieszankę przechowuj w szczelnie zamkniętym pojemniku.
Przyprawa jest dość intensywna w smaku- warto dozować ją ostrożnie, wg własnych upodobań.
Ja lubię intensywnie korzenne smaki, więc na 1kg mąki użyłam 2 czubate i pół płaskiej łyżki przyprawy (przepis na piernik już wkrótce).




Jeśli natomiast nie planujecie uraczyć swego podniebienia piernikiem (czego osobiście sobie nie wyobrażam;), przyprawa doskonale sprawdzi się jako zimowy dodatek to herbaty, kawy, czy grzańca :D

Sezon grzewczy oficjalnie uważam za otwarty :)

poniedziałek, 28 października 2013

Twarożek łososiowy do kanapek

Co jakiś czas ogarnia mnie kanapkowe znudzenie.....
No bo ileż można sięgać po ser żółty, serek do smarowania, czy wędlinę.
Wtedy z ratunkiem przychodzą domowe smarowidła.
Numerem 1 jest  dla mnie hummus (taki lub taki), zaraz za nim pasta z makreli (taka, taka lub taka), guacamole i domowy twarożek ze szczypiorkiem. Niby nic wyszukanego, a jednak świeże pieczywo i domowa pasta kanapkowa potrwfią uczynić najzwyklejszą ''kanapkę na szybko'' iście królewską ucztą, do tego jakże zdrową :D

Dziś proponuję duet z łososiem.





Twarożek łososiowy do kanapek
300 g białego twarogu (użyłam chudego)
ok. 120 g wędzonego łososia, w plastrach
2-3 łyżki drobno posiekanego koperku
120 g jogurtu naturalnego (lub śmietany)
pieprz i sól do smaku

Dodatkowo: listki tymianku, kawałki selera naciowego, plastry ogórka

Twaróg przełóż do miski i rozdrobnij dokładnie widelcem, aby pozbyć się grudek.
Łososia pokrój w drobniutką kostkę.
Twaróg połącz z jogurtem i rozetrzyj widelcem, aby uzyskać możliwie gładką i kremową konsystencję.
Do sera dodaj posiekana rybę i koperek. Całość dopraw pieprzem oraz solą (łosoś sam w sobie jest słony, więc nie przesadźcie z dosalaniem!)
I gotowe!  Najlepsze z chrupiącym pieczywem :)

niedziela, 27 października 2013

Chałka pszenno-razowa, z sezamem

Chałka drożdżowa.
Klasyk z dzieciństwa.
Najlepsza z kubkiem mleka, masłem i ulubioną marmoladą.
Połowę mąki zastąpiłam mąką razową, przez co chałka jest równie pulchna, ale nieco zdrowsza:)
Idealna na leniwe śniadanie.
Moje podniebienie pokochało chałkę posmarowaną masłem z orzechów nerkowca, niebo w gębie po prostu! Spróbujcie koniecznie:)

Przepis z Pracowni Wypieków, nieco zmieniony.




Chałka drożdżowa pszenno-razowa, z sezamem
7 g drożdży suszonych
200 ml ciepłej wody
40 g cukru
łyżeczka soli
200 g mąki pszennej typ 550
225 g mąki pszennej razowej (chlebowej)
1 duże jajko
50 g roztopionego i ostudzonego masła

Do posmarowania:
1 jajko rozmącone z łyżką mleka
sezam





Mąkę, cukier, drożdże i sól wymieszaj w misce. Dodaj rozmącone jajko, ciepłą wodę i przestudzone masło, po czym wymieszaj ciasto drewnianą łyżką. Gdy składniki lekko się połączą, przełóż ciasto na oprószoną mąką stolnicę i zagniataj przez około 5-10 minut. Ciasto powinno łatwo odchodzic od ręki.

Uformuj z ciasta kulę i przełóż ją do naoliwionej miski. Nakryj ściereczką i odstaw w ciepłe na ok. 2 godziny.
W tym czasie dwukrotnie odgazuj ciasto, energicznie uderzając w nie pięścią, tak aby usunąć nagromadzone w nim powietrze.

Wyrośnięte ciasto przełóż na stolnicę i podziel na 6 równych części.
Z każdej części uformuj wałeczek. Sklej wałki u nasady i zapleć je w warkocz: zewnętrzny prawy wałek przełóż na lewą stronę; zewnętrzny lewy na prawą; powtarzaj w ten sposób aż dokończysz splot.

Zaplecioną chałkę przełóż do wyłożonej papierem do pieczenia keksówki, ponownie nakryj ściereczką i odstaw do wyrastania na 30 minut.

Wyrośniętą chałkę posmaruj jajkiem rozmąconym z łyżką mleka i posyp sezamem.
Piecz w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C przez około 30-40 minut.
Wystudź na kratce kuchennej.



sobota, 26 października 2013

Drobiowe kieszonki z serem kozim i pomidorowym pesto. A do tego risotto porowe i ekspresowe pomidorki.

Por i kurczak maja się razem dobrze.
Zazwyczaj przygotowuję je w białym kremowym sosie.
Dziś odstąpiłam od tej reguły. Wciąz są razem, ale jakby osobno. Osobno, ale przecież wciąż razem.
A do tego szczypta południowych klimatów: świeże zioła, słodkie pomidory, odrobina czosnku.
Pyszny i prosty obiad w 40 minut.
Zapraszam:)

Kieszonki drobiowe z serem kozim i pomidorowym pesto

(4 porcje)
2 piersi z kurczaka (filet; bez polędwiczek)
100 g twardego sera koziego, pokrojonego w plastry
4-5 łyżek pesto z suszonych pomidorów (tym razem użyłam gotowca, wkrótce jednak przedstawię Wam przepis na pyszne czerwone pesto:)
1 nieduży por (część jasnozielona)
pieprz do smaku
2 łyżki oliwy
kilka gałązek świeżego oregano (lub innych ziół)

Piersi rozdziel na pół. Każdą część natnij z węższej strony w głąb, tak by powstała kieszonka, którą można nafaszerować. Wnętrze powstałego otworu posmaruj pesto - po około 1,5 łyżeczki na każdą część mięsa; po czym w każdą kieszonkę wepchnij kilka małych plasterków koziego sera.
Umieść mięso w żaroodpornym naczyniu wysmarowanym oliwą. Na wierzchu filetów rozsmaruj pozostałe pesto i ułóż cienkie plasterki sera. Całość posyp delikatnie pieprzem. Pomiędzy filety powpychaj grube plastry pora (ok.1,5-2 cm) i kilka gałązek świeżego oregano.
Naczynie nakryj folią aluminiową i wstaw do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C na około 40 minut. Po 20 minutach zdejmij folię i dopiekaj bez przykrycia, aż mięso i ser się przyrumienią.




Risotto porowe
250 g ryżu arborio
1000 ml bulionu drobiowego
2 średniej wielkości pory, pokrojone w drobną kostkę
2 łyżki oliwy
czarny pieprz
2 łyżki serka kremowego typu Philladelphia

Na dużej patelni rozgrzej oliwę. Wsyp ryż i praż przez chwilę, często mieszając. Gdy ryż stanie się lekko szklisty, dodaj posiekanego pora. Podsmażaj całość przez około 2 minuty, po czym zacznij partiami dolewać bulion, za każdym razem czekając aż ciecz całkowicie zostanie wchłonięta przez ryż. Gdy ryż będzie miękki, a całość kleista, dodaj 2 łyżki serka kremowego i ponownie wymieszaj całość. Dopraw pieprzem do smaku. Serwuj od razu po przyrządzeniu.




Błyskawiczne pomidorki koktajlowe w marynacie czosnkowej
250 g pomidorków koktajlowych
duży ząbek czosnku
2 łyżki oleju lnianego (lub oliwy extra virgin)
1 łyżka octu balsamicznego
kilka listków świeżych ziół (użyłam oregano)

Pomidorki umyj i przekrój na pół.
Olej połącz z octem balsamicznym, drobno posiekanymi listkami ziół i przeciśniętym przez praskę ząbkiem czosnku.
Marynatę wymieszaj z pomidorkami i gotowe:)



niedziela, 6 października 2013

Jesienne ciasto miodowe z powidłami i bananem


Gdy tylko ujrzałam przepis na to ciasto, wiedziałam, że to jest to, co zaspokoi mój smak na jesień:)
Korzenne, lekko wilgotne, trochę piernikowe.
Kolejny doskonały przepis Liski.
Bardzo proste i szybkie w przygotowaniu.
W sam raz do kubka gorącej herbaty po niedzielnym szuraniu butów wśród złotych liści.
Jeśli, tak jak ja, lubicie korzenne smaki, nie będziecie rozczarowani. Szczerze polecam!




Ciasto miodowe z bananem i powidłami
80 g masła
3 czubate łyżki miodu
1/2 dojrzałego banana, rozgniecionego widelcem
260 g mąki
3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
1/2 łyżeczki sody
2 łyżeczki przyprawy do piernika
3 duże jajka
100 g drobnego cukru
3 czubate łyżki gęstego greckiego jogurtu

Dotatkowo:
5 łyżeczek domowych, gęstych powideł bez cukru


Masło rozpuść w rondelku, wmieszaj miód, po czym dodaj rozgniecionego banana.
Mąkę wymieszaj z proszkiem, sodą i przyprawą do piernika.
Jajka ubij z cukrem na puszysty krem.
Stopniowo dodawaj masę maślano-miodowo-bananową do jajek, nie przerywając ubijania.
Następnie partiami wsypuj suche skladniki, na końcu dodaj jogurt. Miksuj tylko do połączenia składników.





Tortownicę o średnicy 26 cm (lub keksówkę) wysmaruj masłem i wysyp mąką.
Przełóż ciasto do blachy. Na wierzch wyłóż powidła i nieregularnymi ruchami wmieszaj je nożem w ciasto.
Blachę wstaw do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C i piecz przez około 50 minut (sprawdź patyczkiem- po wyjęciu z ciasta powinien być suchy). Ciasto pozostaw w formie do wystudzenia.

Udanej niedzieli!



sobota, 5 października 2013

Panini al latte, czyli bułeczki mleczne


Nie ma lepszej pory na pieczenie, niż pierwszy odgłos poranka, gdy dzień leniwie otwiera swoje wrota, a wokół tylko cisza....i rosa na trawie.
Zagniatanie ciasta jest wówczas niczym powtarzanie mantry.
Nagromadzona w tygodniu zła energia zdaje się wydostawać przez czubki palców, pochłonięta bezpowrotnie, przemieniona w radość dla podniebienia.

Od dziecka lubiłam bułki mleczne. Do porannego kubka kakao, posmarowane masłem i powidłami śliwkowymi lub obłożone plastrem żółtego sera.
Te dostępne w piekarni rzadko kiedy przypominają smak zapamiętany w dalekiej przeszłości. Zazwyczaj są gąbczaste, nadmuchane, zabarwione na dziwnie żółtawy kolor.
No i po upływie kilku godzin niewiele pozostaje w nich świeżości.

Jest jednak na to rada :)
Powrót do słodkich, beztroskich chwil może być znacznie prostszy, niż z pozoru mogloby się wydawać.


Przepis G. D'Acampo z książki ''Italian home baking''.
Wpis dodaję do październikowej listy "Na zakwasie i na drożdżach"




Bułeczki mleczne
(8 sztuk)
7 g suszonych drożdży lub 15g drożdży świeżych
250 ml ciepłego mleka
500 g mąki pszennej chlebowej
50 g drobnego cukru
1,5 łyżeczki soli
100 g rozpuszczonego masła

Dodatkowo:
1 roztrzepane jajko, do posmarowania




Płaską blachę do pieczenia wyłóż pergaminem.
Jeśli używasz świeżych drożdży, rozpuść je najpierw w kilku łyżkach mleka, dodaj odrobinę cukru i łyżkę mąki. Wymieszaj i odstaw na ok. 15 minut w ciepłe miejsce, aby zaczyn ''ruszył''.
Mąkę, sól, drożdże (lub wyrośnięty zaczyn), mleko oraz cukier umieść w dużej misce. Wymieszaj wszystko drewnianą łyżką aż do lekkiego połączenia się składników, następnie stopniowo dodawaj rozpuszczone masło. Zagniataj ciasto, aż będzie plastyczne i gładkie (ok. 8 minut).
Uformuj z ciasta kulę, przełóż do miski, nakryj lnianą ściereczką i odstaw do wyrastania w ciepłe miejsce na około 2 godziny (ciasto powinno podwoić swoją objętość).
Wyrośnięte ciasto podziel na 8 części, z każdej uformuj zgrabną kulkę. Ułóż bułeczki na blasze w równych odstępach, ponownie nakryj ściereczką i pozostaw do napuszenia na około pół godziny (możesz też wstawić blachę do piekarnika nagrzanego do 50 stopni na około 15 minut- bułeczki nieco szybciej podrosną).
Wyrośnięte bułeczki posmaruj roztrzepanym jajkiem i wstaw do piekarnika nagrzanego do 220 stopni C na ok.15-20 minut. Gdy będą złociste, przełóż je na kratkę kuchenną aby przestygły.

Podawaj z ulubionymi dodatkami; u mnie z konfiturą morelową produkcji Mamy:)
Smacznego!




piątek, 27 września 2013

Rozgrzewający krem z pieczonej papryki i batatów

Gdy otwieram oczy widzę szarość.

Krople zimnej wody na twarzy pozwalają wrócić do siebie.
Szybkie śniadanie i w drogę.
Rankiem najbardziej czuć jesień.
Chłod wpadający pod rozpietą kurtkę krzyczy ostrzegawczo.
Zazwyczaj w drodze do pracy rodzi się obiadowe menu.
W takie poranki rozgrzewające zupy- kremy plączą się gęsto w moich myślach.
Padło na paprykę. W towarzystwie słodkiego batata.
Skusisz się???




Zupa-krem z pieczonej papryki i batatów
5 czerwonych papryk, średniej wielkości
pół dużej cebuli
mała główka czosnku
1 duży lub 2 mniejsze bataty (słodkie ziemniaki)
3-4 łyżki oliwy
1-2 łyżeczki oregano
1000 ml bulionu warzywnego
łyżka sproszkowanej wędzonej papryki
szczypta chilli
sól i pieprz do smaku

Paprykę umyj, przekrój na pół i oczyść z gniazd nasiennych. Główkę czosnku przekrój w poprzek na pół, w łupince. Cebulę obierz, przekrój na pół. Ułóż warzywa w żaroodpornym naczyniu, polej oliwą, posyp oregano i dokładnie wymieszaj.Tak przygotowane wstaw do piekarnika nagrzanego do 190 stopni C na około 40 minut- papryki powinny wyraźnie przypiec się na brzegach i skórce.
W międzyczasie obierz i pokrój słodkie ziemniaki, w większą kostkę. Zalej bulionem i doprowadzć całość do wrzenia. Gotuj ok. 8 minut (do miękkości), po czym zdejmij garnek z ognia.
Upieczone, gorące warzywa przełóż na talerz. Nakryj je szczelnie czystym workiem foliowym i pozostaw na kilka minut, następnie oddziel skórkę z kawałków papryk (powinna odejść od miąższu bez problemu) oraz wyjmij ząbki czosnku z łupinek.
Przełóż miąższ papryki, czosnek i cebulę do garnka z ziemniakami i zmiksuj całość blenderem na gładki krem. Dosyp wędzoną paprykę i ponownie zagotuj całość. Dopraw chilli, pieprzem i solą wedle uznania.
Tak przygotowany krem podawaj przystrojony listkami świeżych ziół.
Po kubku takiej zupy żaden chłód nie będzie Wam straszny ;)